Po wakacyjnej przerwie wracamy z naszym cyklem "Prześwietlamy reklamy". Latem bankowych reklam było jak na lekarstwo, więc częściej czytaliście na łamach poniedziałkowego magazynu porady z cyklu "Co dwie głowy to nie jedna", a ostatnio również "Poczet głupich prowizji". Ale ponieważ jesienią sypnęło bankowymi reklamami, nie może zabraknąć również waszego ulubionego "prześwietlania".
Na pierwszy ogień wziąłem tyleż seksowną, co bałamutną reklamę wrocławskiego Eurobanku. "Mam słabość do dwóch naraz. Dwóch promocji naraz" - mówi młody mężczyzna, któremu na ramionach wieszają się dwie atrakcyjne dziewczyny (ciekawe, czy to przypadek, że jedna jest brunetką, a druga blondynką). "Pierwsza kusi niskim oprocentowaniem, a z drugą mogę nawet przez trzy miesiące" - zachwala nasz bohater. Oczywiście zaraz dodaje, że przez te trzy miesiące może nie płacić rat.
Jako dowód rzeczowy na ekranie pojawia się promocyjna stawka oprocentowania kredytu - 7,9 proc. w skali roku. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że obowiązuje tylko dla kredytów poniżej 8 tys. zł spłacanych nie dłużej niż przez trzy lata, jest to oprocentowanie rewelacyjnie niskie. W większości banków trudno dopaść kredyt gotówkowy, który nie pożerałby 20 proc. odsetek w skali roku. Czy więc w Eurobanku rozdają tanie pieniądze, pozwalając w dodatku odroczyć płatność pierwszej raty o kwartał?
Niestety, to złudzenie optyczne. Zadzwoniłem do banku i poprosiłem o symulację rat dla 5-tys. pożyczki, którą spłacę w ciągu dwóch lat. Powiedziałem, że jestem bezdzietnym singlem mającym stałą umowę o pracę z pensją 2 tys. zł, z niewielkim debetem na karku, ale bez żadnego kredytu. Miły pan w infolinii od razu powiedział, że przy takiej sytuacji majątkowej mogą mi dać nawet 18,6 tys. zł na pięć lat. Ja jednak uparłem się, że chcę tylko 5 tys. zł na dwa lata. Oczywiście z obiema kuszącymi promocjami.
Pan od razu mnie poinformował, że odroczenie rat wcale nie oznacza, iż w tym czasie bank nie będzie naliczał odsetek, ale tego się spodziewałem. Nie spodziewałem się natomiast, że do niskiego oprocentowania 7,9 proc. w skali roku bank dorzuci prowizję (274 zł), opłatę przygotowawczą (40 zł) oraz składkę ubezpieczeniową, której wysokości pan z infolinii nie chciał mi zdradzić.
Podsumował za to raty promocyjnej pożyczki. Wyszło, że z pożyczonych 5 tys. zł po dwóch latach przyjdzie mi oddać 6880 zł (po 289 zł miesięcznie, ostatnia rata niższa - tylko 232 zł). To oznacza, że koszt pożyczki wyniesie 37,6 proc.! Sporo, jak na pożyczkę, która miała kosztować tylko 7,9 proc. rocznie. Eurobankowej promocji więc nie polecam, mimo iż jest wyjątkowo seksowna.
Zobacz prześwietlenie reklamy Eurobanku i innych reklam w wersji wideo: www.przeswietlamyreklamy.pl
Czytaj też blog "Subiektywnie o finansach". Wejdź na www.samcik.blox.pl