Do soboty Łukoil miał prawo pierwszeństwa zakupu 11,6 proc. swoich akcji od koncernu ConocoPhillips, który przez sześć lat był strategicznym partnerem rosyjskiej firmy. W niedzielę wiceprezes Łukoil Leonid Fiedun ogłosił, że Rosjanie wykorzystali swoje prawa pierwokupu niemal w połowie. Na odkupienie od Amerykanów 5 proc. własnych akcji rosyjski koncern wydał 2,4 mld dol., wspierany w tej transakcji przez konsorcjum włoskiego banku UniCredit.
W sierpniu Łukoil wydał już 3,4 mld dol., aby odkupić od Conoco pakiet 7,6 proc. własnych akcji. Po tej transakcji menedżerowie Łukoil zapowiadali, że koncern nie skorzysta z opcji na kolejne akcje. Podobnie było wiosną, gdy Amerykanie ogłosili, że do końca 2011 r. sprzedadzą cały swój pakiet 20 proc. akcji rosyjskiego koncernu. Wtedy prezes i główny udziałowiec Łukoil Wagit Alekpierow także wykluczał odkupienie akcji swojej firmy od Conoco.
Jednak analitycy wskazywali, że Łukoil nie ma wyjścia. Gdyby nie kupił własnych akcji od Conoco, Amerykanie rzuciliby je na giełdę, a to spowodowałoby gwałtowny spadek kursu akcji rosyjskiego koncernu.
Conoco w sierpniu 2004 r. z błogosławieństwem ówczesnego prezydenta Rosji Władimira Putina kupiło 7,6 proc. akcji Łukoil, które należały jeszcze do Rosji po wcześniejszej
prywatyzacji koncernu. Wkrótce potem Conoco zwiększyło swoje udziały do 20 proc. - maksymalnego pułapu, określonego w umowie o sojuszu strategicznym firm. Ta umowa przez kilka lat stanowiła sztandarowy projekt współpracy energetycznej
USA z Rosją.
Rosjanie mieli nadzieję, że dzięki umowie z Amerykanami odzyskają prawo do eksploatacji złóż ropy Zachodnia Kurna 2 w Iraku, które przyznał im Saddam Hussein i odebrał przed interwencją USA w Iraku. Plany te jednak nie wypaliły i w zeszłym roku Łukoil musiał ubiegać się w otwartym
przetargu o prawa do eksploatacji złóż Zachodnia Kurna. Rosjanie wygrali przetarg. Ale ich partnerem w zwycięskim przetargu nie było Conoco, lecz norweski Statoil.