Run na
złoto trwa już dwa lata, od wybuchu kryzysu finansowego. Wzrostowi cen sprzyja też słabnący w oczach dolar, w którym handluje się
złotem. Inwestorzy kupują kruszec, bo chcą chronić swój kapitał na wypadek inflacji w
USA.
Od upadku Lehman Brothers i wybuchu kryzysu finansowego uncja złota (ok. 31 gramów) podrożała już 70 proc. Jednak prawdziwe szaleństwo rozpoczęło się w ostatnich dniach. Amerykański
bank centralny Fed zaszokował bowiem inwestorów komunikatem, że zależy mu na zwiększeniu w USA... inflacji. Bankierzy bowiem jak ognia boją się jej odwrotności, czyli deflacji, która uśmierciłaby słabnące ożywienie gospodarcze.
Inwestorzy zareagowali intensywnymi zakupami złota, bo uchodzi ono za lokatę skutecznie chroniącą kapitał przed utratą wartości. Dlatego w finansowym slangu złoto to bezpieczna przystań (safe heaven). W efekcie kurs osiągnął rekordowe 1300 dol. i pozostaje blisko tego poziomu. Wzięciem cieszy się też srebro określane mianem "złota biednych", które jest najdroższe od 30 lat.
. - Najpopularniejsze są sztabki 250-gramowe i kilogramowe. To typowe zakupy inwestycyjne. Sądzimy, że w tym roku Polacy kupią do 600 kilogramów złota, o sto więcej niż w zeszłym - mówi "Gazecie" Mariusz Przybylski, rzecznik Mennicy Polskiej, która dostarcza na nasz rynek mniej więcej połowę złota.- Tegoroczny rekordzista kupił jednorazowo 27 kilogramów zaraz po tym, jak w maju zaczęły się rozruchy w Grecji - dodaje Przybylski i podkreśla: - Złoto jest u nas dostępne od ręku.
Na razie nie ma takiej sytuacji jak po wybuchu kryzysu finansowego, gdy klienci tak szybko ogołocili magazyny, że na fizyczne odebranie zakupionych sztabek czekało się tygodniami. Ostatnim prezentowym hitem, np. na komunię, były jednogramowe sztabki zatopione w plastiku wielkości karty kredytowej.
A co ze złotymi wyrobami jubilerskimi: obrączkami, pierścionkami, kolczykami? Specjaliści ostrzegają, aby nie myśleć o takim zakupie jako o inwestycji.
- Biżuterię można by tak traktować tylko w czasach wojny lub rewolucji. Teraz jej rolę jako lokaty kapitału przejęły sztabki i
brylanty - powiedział nam Wojciech Kruk ze słynnej firmy jubilerskiej W.Kruk. - Wartość kruszcu nie stanowi znaczącej pozycji w biżuterii, poza obrączkami. Czasem nawet jest to poniżej 50 proc. - dodał.
Jednak globalne zapotrzebowanie na biżuterię też jest powodem windowania ceny kruszcu. Około 60 proc. rocznego wydobycia konsumuje przemysł jubilerski. Złote wyroby są szczególnie popularne w Chinach i Indiach, które ominęła recesja. Zbliżający się październik jest tradycyjnym miesiącem wesel w Indiach, a złoto służy jako popularny prezent.
Czy złoto będzie dalej drożeć? - Tak długo, jak nie zobaczymy zmniejszenia niepewności o koniunkturę gospodarczą, ceny złota będą wspierane. Spodziewamy się przed końcem roku ceny ponad 1350 dol. za uncję - powiedział agencji Reuters analityk SEB Commodity Research Filip Petersson.
Zdaniem analityków to nie koniec szaleństwa - cena uncji (31,1 g) na koniec roku może sięgnąć nawet 1350-1400 dol.