Specjalny ekran świetlny ustawiono w samym centrum Warszawy - na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej. O godz. 13 uruchomił go Leszek Balcerowicz, założyciel Forum Obywatelskiego Rozwoju - wówczas na ekranie widniała liczba 724 259 822 410 zł. Do godz. 17 "nakapało" ponad 20 mln zł nowego zadłużenia.
W ten sposób
Polska doczekała się swojego licznika długu, na wzór najsłynniejszego nowojorskiego działającego na Times Square od 1989 r.
Inicjatorem akcji jest "Koalicja na rzecz zmniejszenia długu publicznego", w skład której weszły m.in.: FOR, Studenckie Forum BCC, Samorząd Studentów SGH, Forum Młodych "Lewiatan", Polska Młodych i Polska Przedsiębiorcza.
- Stan finansów publicznych jest zły. Jeśli się nie zmieni albo jeszcze pogorszy, przestaniemy być krajem cudu gospodarczego. Obietnice okażą się płonne - powiedział były minister finansów i były szef NBP Leszek Balcerowicz na konferencji prasowej. - Dług będzie największą przeszkodą w doganianiu bogatszych krajów. Nikomu nie udało się szybko jechać przy wciśniętym hamulcu.
Oprócz licznika w centrum Warszawy koalicja uruchomiła serwis www.dlugpubliczny.org.pl, z którego można się dowiedzieć, jakie zadłużenie przypada na każdego Polaka (ponad 19 tys. zł), skąd
budżet państwa czerpie dochody (np. 34 mld zł z podatku od przedsiębiorstw, 160,5 mld zł z VAT), jaki jest stan finansów w innych krajach Europy.
- Często politycy przekonują, że nasz dług w porównaniu z innymi krajami jest niewielki. Tylko że takiego porównania powinni dokonywać w stosunku do czasu, kiedy kraj ów był na tym samym poziomie rozwoju co my teraz - mówi Wiktor Wojciechowski z FOR. - To było w latach 60. i wówczas poziom długu np. w krajach skandynawskich w relacji do
PKB był o 10 pkt proc. niższy niż obecnie w Polsce.
Co roku wydajemy grube miliardy złotych na obsługę tego długu - w tym roku będzie to już 38 mld zł. - Czyli więcej niż dochody
budżetu z CIT. Moglibyśmy za to wybudować aż 900 km autostrad. Tylu nie dorobiliśmy się przez całe 20 lat - powiedział Wojciechowski.
Czy nasz licznik wytrzyma to tempo zadłużania? Jego amerykański odpowiednik trzeba było wymienić po tym, jak zabrakło miejsc na wyświetlaczu. - Robimy ta akcję po to, aby wytrzymał. Aby uświadomić ludziom koszty życia ponad stan. Mówi się, że reformy są bolesne. A brak reform? To tak jak z chorobą - nieleczenie ma jeszcze gorsze konsekwencje - tłumaczył Balcerowicz.