Kilkuset ludzi weźmie udział w manifestacji pracowników handlu pod Urzędem Rady Ministrów. Przyjadą z całego kraju, m.in. z Reala, Biedronki, Makro, Carrefoura, Kauflanda.
- Domagamy się zmian legislacyjnych - mówi Jan Dopierała, związkowiec z
Bydgoszczy. - Przepisy umożliwiają zatrudnianie na umowy tymczasowe przez pięć lat albo w niepełnym wymiarze
pracy tylko po to, by człowiek teoretycznie przyjęty na pół etatu przez lata każdego miesiąca uzupełniał liczbę godzin do pełnego etatu. Firma oszczędza, on traci, bo ma zaniżane składki.
-
Polska ma największy odsetek umów na czas określony w całej Unii Europejskiej. To patologia - uważa Alfred Bujara, przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ "Solidarność". - Przygotowujemy petycję do rządu w sprawie zmian w przepisach prawa pracy.
Od szefostwa marketów związkowcy domagają się m.in. wolnych niedziel, zwiększenia liczby zatrudnionych w marketach, poprawy warunków pracy. - Choćby w zakresie bhp - mówi Dopierała. - Zimą na rampie, gdzie rozładowujemy towar, bywa -16 stopni, a w sklepie - 3 stopnie. A latem? W sklepie jak w piekarniku, skwar potworny, a klimatyzacja, nawet gdy działa, jest niewydolna.
Pracownicy handlu zapowiadali wcześniej, że zorganizują osobną, branżową manifestację. Ostatecznie zdecydowali się przyłączyć do protestu NSZZ "Solidarność" pod hasłem: "Nie - dla cięć budżetowych! Tak - dla ochrony miejsc pracy i wzrostu gospodarczego".