50-letni Franz, który na stanowisku prezesa niemieckiego przewoźnika zastąpi Wolfganga Mayrhubera, w rozmowie z niemiecką gazetą nakreślił główne plany Lufthansy. Oprócz ekspansji na rynku afrykańskim kluczowe jest dla niego przejęcie LOT-u, który w przyszłym roku ma zostać sprywatyzowany.
- Nie wolno nam zignorować takiej okazji - powiedział Franz. Przyznał, że niemiecki przewoźnik będzie rozmawiał w tej sprawie z polskim rządem. -
Polska potrzebuje silnych linii lotniczych. To nie jest dobra sytuacja dla kraju, kiedy inni przewoźnicy zwiększają swoje udziały w rynku kosztem LOT-u - dodał.
Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik potwierdził w czwartek zainteresowanie Lufthansy, przyznał jednak, że LOT znajduje się też w orbicie zainteresowań innych dużych inwestorów. Jak stwierdził Gawlik, są wśród nich zarówno firmy z branży lotniczej, jak i duże instytucje finansowe. - Zakończenie procesu
prywatyzacji LOT-u jest realne w pierwszej połowie przyszłego roku - powiedział. Resort skarbu posiada 68 proc. akcji LOT-u.
W rozmowie z "SZ" Franz odniósł się też do zapowiedzi prezesa Ryanaira Michaela O'Leary'ego. Zapowiedział on powrót irlandzkiego przewoźnika na duże lotniska w Europie i wydanie wojny dużym przewoźnikom. - Dla nas taka sytuacja to nic nowego - stwierdził, dodając, że prawdopodobnie skończy się to wojną tanich przewoźników między sobą, na której stracą głównie oni sami.
Mikosz odchodzi Niespodziewanie w czwartek do dymisji podał się prezes LOT-u Sebastian Mikosz , który kierował przewoźnikiem od wiosny 2009 roku. W czwartek PAP opublikował list do pracowników LOT-u napisany przez Mikosza. "Ostatnio otrzymywałem wiele sygnałów, że wprowadzane przeze mnie i zarząd
zmiany wdrażane są za wolno. Dlatego też jako menedżer, któremu została powierzona ogromna odpowiedzialność, nie mogę zobowiązywać się do jeszcze szybszego tempa wprowadzania zmian. Realizowanie bardzo złożonego procesu przebudowy LOT-u wymaga czasu i stabilności. Pomimo ogromnej chęci nadrobienia wieloletnich opóźnień w tej sytuacji nie mogę zobowiązać się do jeszcze
szybszego prowadzenia prac" - napisał Mikosz. "Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji" - czytamy w liście. Jak podkreśla były już prezes LOT-u, była to dla niego bardzo trudna decyzja.
Minister skarbu Aleksander Grad powiedział w środę, że pozytywnie ocenia działalność Mikosza w spółce. - Rada nadzorcza w Locie jest
bardzo wymagająca i postawiła bardzo twarde warunki całemu zarządowi. Pamiętajmy, że jesteśmy w trakcie procesu restrukturyzacji firmy. Kilkanaście miesięcy temu była ona w dużo trudniejszej sytuacji - powiedział.
W środę rada nadzorcza zdecydowała, że p.o. prezesa LOT-u będzie Zbigniew Mazur.