Wczoraj GDDKiA podpisała z austriackim Alpine Bau kontrakt na dokończenie do kwietnia 2012 r. budowy 18,3 km autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek na granicy z Czechami. Drogę trzeba dokończyć, bo w grudniu zeszłego roku GDDKiA wypowiedziała kontrakt z 2007 r. na tę inwestycję, zarzucając wykonawcy rażące opóźnienia i notoryczne uchylanie się od wykonywania zapisów kontraktu.
Tym wyrzuconym wykonawcą było konsorcjum stworzone przez... Alpine i spółki-córki tego koncernu z Niemiec i Czech.
Droga miała być początkowo gotowa w styczniu tego roku, a po odkryciu niewybuchów na terenie budowy termin przesunięto na sierpień 2010 r. Rządowa dyrekcja twierdziła, że i ten termin był nierealny, bo w grudniu zeszłego roku inwestycja była zaawansowana tylko w połowie, a powinna w 85 proc.
Przez kilka miesięcy GDDKiA i Alpine bombardowały się zarzutami, a drogowa dyrekcja zorganizowała przetarg na dokończenie wstrzymanej budowy. W sierpniu wygrali go Austriacy, oferując najniższą cenę.
"Dzięki unieważnieniu poprzedniej umowy i powtórzeniu procedury przetargowej kontrakt będzie wart o 300 mln zł mniej" - cieszyła się wczoraj GDDKiA. Za wykonane wcześniej prace Dyrekcja zapłaciła Alpine ok. 370 mln zł, a nowy kontrakt ma wartość 555 mln zł. W sumie jest to 175 mln zł mniej niż w zerwanym kontrakcie. Ponadto GDDKiA chce 40 mln euro (prawie 160 mln zł) kary umownej za zerwany kontrakt.
Opóźnienia inwestycji Alpine tłumaczyło wadami przygotowanego przez GDDKiA projektu mostu w centralnej części autostrady. W styczniu na konferencji prasowej w Warszawie prezes austriackiej firmy Peter Preindl mówił, że z tego powodu groziła katastrofa budowlana. GDDKIA wskazywała, że wykonawcy znali projekt od kwietnia 2007 r., ale o problemach zaczęli mówić dwa lata później. - Dopiero gdy zaczęliśmy budowę, mogliśmy zwrócić na to uwagę - replikował Preindl.
Jednak wygrany teraz przez Austriaków przetarg przewiduje budowę mostu według tego samego projektu. - Projekt, który był kwestionowany przez Alpine Bau, nie został przez nas zmieniony, ponieważ jest on zaprojektowany zgodnie ze sztuką budowlaną i korzystanie z mostu w przyszłości nie narazi kierowców na żadne niebezpieczeństwo, co sugerował wykonawca - poinformował "Gazetę" rzecznik prasowy GDDKiA Marcin Hadaj.
- Nowy kontrakt pozwala nam wprowadzać zmiany do projektu mostu, do czego nie mieliśmy prawa w poprzednim kontrakcie. Gdy dostaniemy od GDDKiA dokumentację mostu, rozważymy takie zmiany - powiedziała "Gazecie" rzeczniczka Alpine Bau Karin Keglevich.
Podpisanie nowego kontraktu nie kończy sporów Alpine z administracją drogową. Konsorcjum austriackiej firmy procesuje się z GDDKiA o to, które z nich w zeszłym roku skutecznie wymówiło kontrakt na budowę autostrady (z tym wiążą się kwestie odszkodowań). - Podpisanie nowego kontraktu nie ma wpływu na tę sprawę. Nie wycofamy jej - powiedziała Keglevich.
- Tylko w Polsce może się zdarzyć, że drogę ukończy firma, która wcześniej została usunięta z tej inwestycji. Humorystycznie brzmi, jeśli teraz tę samą robotę ma wykonać taniej. Zobaczymy, czy w przyszłości nie trzeba będzie podpisać aneksów, które podniosą cenę - ocenia Adrian Furgalski, ekspert firmy Zespół Doradców Transportowych TOR.
Alpine buduje też stadiony w Warszawie i Gdańsku na
Euro 2012. W tym roku firma wygrała przetargi na budowę w Wielkopolsce drogi ekspresowej S5 (za 950 mln zł brutto) i na budowę gmachu Wydziału Chemii Uniwersytetu Gdańskiego.