Pozew Microsoftu dotyczy ośmiu modeli telefonów Motoroli - w tym popularnego Droida, który sprzedawał się szybciej niż iPhone (wcześniej osiągnął próg miliona sprzedanych egzemplarzy).
Microsoft chce, by amerykańska komisja ds. handlu międzynarodowego (ITC) zakazała sprzedaży kwestionowanych telefonów w USA, złożyła też pozew w sądzie w Seattle, domagając się od Motoroli odszkodowania w niesprecyzowanej wysokości.
Kwestionowane patenty dotyczą m.in. synchronizacji poczty elektronicznej, kalendarzy oraz kontaktów, umawiania spotkań w telefonie oraz powiadomień o sile sygnału sieci komórkowej i stanie baterii.
- Mamy odpowiedzialność względem klientów, partnerów oraz udziałowców, by bronić inwestowanych co roku miliardów dolarów - oświadczył w komunikacie Horacio Gutierrez, radca prawny Microsoftu zajmujący się własnością intelektualną.
Motorola nie komentuje pozwu, zapowiada jedynie "zdecydowaną obronę" przez zarzutami. - Motorola ma jedno z najszerszych w branży portfolio patentów - zauważyła spółka w odpowiedzi na pytania dziennikarza agencji Bloomberg.
Atak Microsoftu na Motorolę to kolejny epizod w walce na patenty, która rozgorzała w tym roku w branży komórkowej z wyjątkową intensywnością. Najpierw obustronnymi pozwami zarzuciły się
Nokia i HTC z
Apple, Motorola starła z Research in Motion (producent BlackBerry). Zaskakujący ruch wykonało też Oracle, pozywając
Google'a za rozwiązania wbudowane w system operacyjny
Android.
- To nowy rynek i wciąż nie jest jasne, kto ma prawa do jakich technologii, nowe produkty pojawiają się tak szybko, że własność intelektualna za nimi nie nadąża - mówi Tavis McCourt, analityk Morgan Keegan.
Według danych firmy badawczej Gartner, w drugim kwartale udział Microsoftu w światowym rynku telefonów komórkowych spadł do 5 proc. (rok wcześniej wynosił 9,3 proc.). Telefony z systemem Android mają 17 proc., a iPhone - 14 proc.