Rządząca od kwietnia na Węgrzech centroprawicowa partia Fidesz zwyciężyła w niedzielnych wyborach samorządowych, zdobywając w sumie 31,4 proc. głosów. Przed wyborami wielu ekonomistów uważało, że po ich zakończeniu węgierski rząd wznowi zerwane w lipcu rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie linii kredytowej.
- Wybory otworzyły nam drogę do osiągnięcia naszych wszystkich wspólnych celów, abyśmy stali się silnym, poważanym krajem - powiedział premier Węgier Viktor Orbán w publicznej telewizji. Jak dodał, teraz rządowi będzie łatwiej przeprowadzić reformy, redukować deficyt budżetowy i poziom zadłużenia kraju.
Wygrana Fideszu w wyborach jest bezdyskusyjna. Na kandydatów drugiej z najpopularniejszych partii w wyborach - Węgierskiej Partii Socjalistycznej - głosowało tylko 12,4 proc. Najbardziej prestiżowe zwycięstwo Fidesz odniósł w Budapeszcie, gdzie zwyciężył w 19 z 23 okręgów, a kandydat tej partii na urząd burmistrza Istvan Tarlos pokonał Gabora Demskiego, który rządził stolicą kraju przez pięć kolejnych kadencji. Fidesz zwyciężył też w 22 z 23 największych węgierskich miast.
Przypomnijmy, że Fidesz sprawuje władzę na Węgrzech od kwietnia, kiedy w wyborach parlamentarnych otrzymał prawie dwie trzecie wszystkich głosów.
Rynki finansowe oczekiwały niedzielnych wyborów. Inwestorzy liczą, że rządząc krajem i samorządami, Fidesz szybko przedstawi mocny plan naprawy finansów publicznych i zabierze się do jego realizacji, a także wznowi zerwane dwa miesiące temu rozmowy z MFW w sprawie linii kredytowej. Jeśli tak się nie stanie, może się to negatywnie odbić na kursie forinta i wiarygodności kredytowej kraju.
- Rynek czeka teraz na ruch rządu, który musi dołożyć wszelkich starań, by do 2011 roku zmniejszyć deficyt budżetowy poniżej poziomu 3 proc. PKB z planowanego deficytu na poziomie 3,8 proc. w tym roku - komentuje Nigel Rendell z banku RBC. A bank Unicredit dodaje: "Brakuje szczegółowych rozwiązań. Silne poparcie dla partii rządzącej daje nadzieję, że Fidesz przedstawi strategię poprawy sytuacji".
W lipcu rząd Węgier zawiesił rozmowy z MFW w sprawie kolejnej transzy pożyczki - jesienią 2008 roku Węgry wynegocjowały 25 mld dol. kredytu z MFW, gdy wybuch kryzysu zagroził wypłacalności tego kraju. Obie strony poróżniła ocena dokonań węgierskiego rządu w dziedzinie naprawy finansów publicznych.
MFW i UE zażądały od Budapesztu, by ustalone wcześniej redukcje deficytu budżetowego pozostały niezmienione. Deficyt budżetowy w br. powinien się utrzymać na poziomie 3,8 proc. PKB, a w 2011 roku - poniżej 3 proc. Aby cel ten został osiągnięty, Węgry powinny wprowadzić dodatkowe oszczędności. Rząd nie zgodził się jednak na dalsze zaciskanie pasa, więc rozmowy zakończyły się impasem. Jak przyznał premier Orbán, Węgry są w stanie zredukować poziom deficytu bez konieczności wprowadzania dalszych oszczędności.
Na początku czerwca premier Węgier przedstawił plan działania rządu mający prowadzić do poprawy sytuacji. Wśród jego pomysłów znalazły się obniżka podatków i wprowadzenie nowego podatku od transakcji bankowych. Na początku września węgierski minister finansów Gyorgy Matolcsy ogłosił, że od 1 stycznia Węgry mają zamiar zacząć stopniowo wprowadzać liniowy podatek dochodowy od osób fizycznych z jednolitą stawką podatkową na poziomie 16 proc.
W ubiegłym roku dług publiczny Węgier wyniósł aż 78 proc. PKB - to najwyższy poziom zadłużenia spośród wszystkich krajów regionu.