Od początku września nad prospektem emisyjnym GPW pracuje Komisja Nadzoru Finansowego. Debiut planowany jest 9 listopada.
Agencja Reuters podała nieoficjalnie wyceny GPW przygotowane przez analityków banków doradzających resortowi skarbu. Wahają się od 1,5 do 2 mld zł. Oznacza to, że pakiet blisko 64 proc. akcji oferowany przez resort warty jest od 957 mln zł do 1,276 mld zł. Średnia wycen ma być zbliżona do dolnych widełek, czyli 1,5 mld zł. Odpowiadałoby to z grubsza naszym wcześniejszym nieoficjalnym informacjom mówiącym, że skarb zamierza pozyskać około miliarda złotych z tej prywatyzacji.
Zanim prospekt GPW trafił do KNF, na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy GPW, gdzie 98,8 proc. głosów ma skarb państwa, przegłosowano wiele zmian w statucie spółki zabezpieczających przed teoretycznym wrogim przejęciem. Chodzi o sytuację, gdyby nieproszony inwestor skupił na parkiecie jej akcje i usiłował przejąć kontrolę nad giełdą. Aby temu zapobiec, wszystkie dotychczas wyemitowane akcje zostały uprzywilejowane w taki sposób, że jedna akcja daje dwa głosy. Sprzedawane w ofercie publicznej akcje stracą swoje uprzywilejowanie - każda będzie dawać tylko jeden.
Skarb zatrzyma sobie akcje uprzywilejowane i dzięki nim będzie rządzić na WZA, mając 35 proc. akcji dających ok. 52 proc. głosów. Wprowadzono też ograniczenia w wykonywaniu prawa głosu. Jeśli ktoś skupi akcje dające ponad 10 proc. głosów, to i tak będzie mógł głosować najwyżej z 10 proc. Tak samo gdyby porozumiało się kilku inwestorów i działali wspólnie - też razem nie zagłosują ponad 10 proc. Tylko skarb będzie mógł używać wszystkich przysługujących mu głosów.
Rozmowa z mec. Pawłem Rymarzem
Tomasz Prusek: Czy dopuszcza pan myśl, że zatwierdzone już przez sąd rejestrowy zmiany w statucie GPW mogłyby zostać podważone przez inwestora zamierzającego przejąć wrogo kontrolę nad giełdą?
Mecenas Paweł Rymarz z kancelarii prawnej Weil, Gotshal & Manges: Nie wydaje się, aby statut był czynnikiem ryzyka dla giełdy. Pisaliśmy też statut dla PKN Orlen i tam interes skarbu państwa jest nadal skutecznie zabezpieczony. Lepiej mogę sobie wyobrazić, że ktoś mógłby taką sprawę wszcząć, ale nie w celu realnego przejęcia kontroli nad spółką, lecz aby osiągnąć kompromis ze skarbem państwa dla własnych celów, albo zyskać rozgłos na rynku kapitałowym i w mediach.
Nie spotkałem się z sytuacją, w której ostatecznie sąd zakwestionowałby takie uprzywilejowanie, jakie ma skarb państwa w statucie GPW. Ani jeśli chodzi o uprzywilejowanie co do głosu dwa do jednego ani ograniczenie prawa wykonywania głosu z pakietu powyżej 10 proc. Podkreślę, że uprzywilejowanie co do głosu akcji dotyczy wszystkich akcjonariuszy, czyli poza skarbem państwa także kilkudziesięciu domów maklerskich i banków, które zrobią ze swoimi akcjami to, co będą uważały za słuszne. Proszę zwrócić uwagę, że na GPW są notowane spółki, które emitowały akcje uprzywilejowane po wejściu w życie kodeksu spółek handlowych.
Jaki był najważniejszy cel przyświecający takim zmianom w statucie?
- Skarb państwa chce mieć po ofercie publicznej kontrolę nad spółką, ale i możliwość sprzedaży tej kontroli w drugim etapie prywatyzacji. Nie ma ani decyzji, czy będzie to sprzedaż rozdrobnionym akcjonariuszom, czy inwestorowi strategicznemu. Skarb pozostawił sobie możliwość podjęcia takiej decyzji w późniejszym terminie, z publicznie dostępnych informacji wynika, że za trzy-pięć lat.
Czyli skarb państwa może spać spokojnie, giełdzie nic nie grozi? A co z głosowaniem grupami w wyborach do rady nadzorczej? Przecież tam nie ma uprzywilejowania i mniejszość teoretycznie może przejąć radę.
- Jeśli chodzi o wybory do rady nadzorczej w głosowaniu grupami, w których zgodnie z kodeksem spółek handlowych obowiązuje zasada jedna akcja jeden głos, to nawet gdyby skarb państwa stracił większość w radzie, to nie oznacza to utraty kontroli operacyjnej nad giełdą. Na przykład według statutu prezesa GPW wybiera nie rada, ale walne zgromadzenie, na którym większość i tak miałby skarb państwa, bo mógłby głosować z akcji uprzywilejowanych co do głosu, dających mu ponad 50 proc. Poza tym warto pamiętać, że kodeksowo głosowanie grupami służy ochronie mniejszości, a nie przejęciu władzy.
A czy wprowadzenie uprzywilejowania do statutu nie obniża wyceny spółki? Skoro bez zgody skarbu nikt nie może jej przejąć, to teoretycznie zainteresowanie akcjami powinno być mniejsze.
- Intuicyjnie takie uprzywilejowanie, które blokuje niekontrolowane przejęcie spółki, może obniżać wycenę akcji, bo nikt w celu przejęcia nie będzie ich skupować. Ale nie ma dowodów, że jest tak w rzeczywistości. Z drugiej strony takie zabezpieczenie ma pozytywny wpływ na płynność obrotu akcjami, bo przecież nie opłaca się kumulować akcji. Podsumowując, często powtarzana teza o wpływie zapisów statutowych na wartość spółki nie jest poparta znanymi mi badaniami naukowymi.