Polska służba zdrowia jest chora. Pomóc mogłoby podniesienie obowiązkowej składki zdrowotnej i wprowadzenie dodatkowych prywatnych ubezpieczeń - wynika z międzynarodowego badania Health Barometre przeprowadzonego przez Europ Assistance i Instytut Badawczy Cercle Sante
Polaków, ale też Niemców, Włochów, Austriaków i Amerykanów pytano o ocenę służby zdrowia w ich krajach. Najgorzej w badaniu wypadła Polska. Aż 80 proc. pytanych Polaków oceniło ją jako słabą lub średnią. Pozytywne zdanie miało o niej jedynie 19 proc. badanych.
- Wyniki nie powinny dziwić, bo znaleźliśmy się w bardzo zacnym gronie najbogatszych krajów świata - uważa dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.
Wyniki badania nie są zaskakujące również dla Marka Balickiego, byłego ministra zdrowia. - Wydatki na zdrowie w Polsce są zbyt małe, najniższe w Europie. Obsługa pacjentów ciągle nie najlepsza: chorzy muszą wyczekiwać w długich kolejkach, brakuje im pieniędzy na leki - wylicza. - Trudno w tej sytuacji, żeby dobrze oceniali służbę zdrowia.
Przepytanych Polaków najbardziej denerwują długie czekanie na wizytę u lekarza (90 proc. wskazań). Obawiamy się złapania infekcji w szpitalu i błędów medycznych - 76 proc. odpowiedzi. Aż 60 proc. badanych boi się też braku odpowiednio wykwalifikowanych lekarzy w szpitalach i przychodniach.
Podobne obawy mają też Brytyjczycy, ale mimo to znacznie lepiej oceniają swoją służbę zdrowia. Zadowolonych jest z niej aż 70 proc. badanych osób. Równie słabo jak Polska wypada tylko włoska i amerykańska służba zdrowia. Negatywnie ocenia je odpowiednio 60 i 53 proc. ankietowanych w tych krajach.
- Ocena systemu we Włoszech jest negatywna z tego samego powodu co u nas. Natomiast w Stanach jest odwrotnie - tłumaczy dr Kozierkiewicz. Przypomina, że w USA wydatki na służbę zdrowia sięgają 15 proc. PKB. - Pacjenci mają wrażenie, że system pochłania dużą część budżetu, a koszty leczenia i tak są bardzo wysokie, bo najbiedniejszych Amerykanów nie stać na drogie ubezpieczenia - dodaje.
Wtóruje mu Balicki: - Amerykanie źle oceniają służbę zdrowia z dokładnie odwrotnych powodów niż Polacy. W Stanach głównym problemem są rosnące koszty opieki zdrowotnej. To nie tylko najdroższy system na świecie, ale też dużo środków jest tam zwyczajnie marnotrawionych. I to powoduje niezadowolenie ludzi.
Najlepiej w badaniu wypadła Austria. Pozytywnie swoją służbę zdrowia ocenia 86 proc. pytanych Austriaków. Jedynie co trzeci skarży się na kolejki, a co czwarty na lekarzy. Jedna piąta boi się błędów lekarskich.
- Nie może być inaczej, skoro w Polsce czeka się na niektóre badania miesiącami, a w Austrii jest to kwestia kilku dni - mówi Balicki. Dlaczego tak się dzieje? - Tam państwo, dysponując ograniczonymi środkami, potrafi mądrze je wykorzystać - tłumaczy Robert Mołdach, ekspert Pracodawców RP.
Co robić, żeby tak było i w Polsce? Pytani o to Polacy wskazują na podniesienie obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego (30 proc. odpowiedzi) i wprowadzenie dodatkowych prywatnych polis. Co czwarty z ankietowanych Polaków gotów byłyby nawet płacić za każdą usługę medyczną dodatkowo.
Badanie Health Barometre organizowane jest od 2006 r. przez Europ Assistance i francuski instytut badawczy Cercle Sante. Obejmuje osiem krajów, w tym od ubiegłego roku także Polskę.