Wysokość gratyfikacji we wszystkich dziedzinach nagrody Nobla to od 2001 roku średnio 10 mln koron szwedzkich (1,5 mln dol.). Jest to najniższy poziom w ujęciu realnym od 11 lat.
Jak
zauważa "FT", tegoroczne wynagrodzenia dla laureatów również nie będą wyższe. Ze względu na naciski finansowe fundusz zarządzający darowizną Alfreda Nobla po raz ósmy zamroził wartość nagrody.
Fundacja Nobla w celu uzyskania między innymi środków na coroczne nagrody inwestuje w aktywa na całym świecie, od akcji po
nieruchomości.
Pod koniec zeszłego roku jej majątek szacowano na 3,11 mld koron, czyli o jedną trzecią mniej niż pod koniec lat 90. Fundusz zarobił wtedy sporo na tzw. bańce internetowej, czyli ogólnoświatowej fali inwestowania w spółki branży informatycznej .
Załamanie przyniósł 2008 rok i kryzys finansowy. Instytucja straciła aż 22,3 proc. majątku.
Michael Sohlman, dyrektor generalny Fundacji, zapewnia, że fundusz jest już w dobrej kondycji. Sporo skorzystał na ożywieniu szwedzkiej gospodarki, a co za tym idzie - umocnieniu szwedzkiej korony. Decyzja o wysokości przyszłorocznych nagród zostanie podjęta w kwietniu.
Obecnie nieco ponad połowa środków funduszu inwestowana jest na światowych giełdach, jedna piąta w aktywa o stałych dochodach, a 28 proc. w alternatywne inwestycje, jak fundusze hedgingowe czy nieruchomości. "FT" zaznacza, że nie wiadomo czym się kieruje Fundacja przy wyborze inwestycji ani jakie są jej etyczne wytyczne.
Jak pisał w zeszłym roku
magazyn "Time",większość laureatów Nagrody Nobla wydaje wynagrodzenie w przyziemny sposób jak spłata kredytu czy zakup samochodu, czasem tylko realizując swoje marzenia jak zakup żaglówki czy instalacja sprzętu do krykieta na podwórku. Niektórzy, jak na przykład amerykański neurolog Paul Greengard, uhonorowany w 2000 roku w dziedzinie fizjologii lub medycyny tworzą własne nagrody i stypendia. Guenter Blobel natomiast, nagrodzony w tej samej kategorii rok wcześniej, przeznaczył blisko milion dolarów na rekonstrukcję katedry i budowę nowej synagogi w Dreźnie.