Do 3 proc. PKB Unia chce zwiększyć wydatki na badania i rozwój w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Unia pokazuje w ten sposób, że jest co najmniej tak ambitna jak rząd Baracka Obamy, który obrał sobie podobny cel. Tak przynajmniej wynika z ogłoszonego we wtorek planu Unia Innowacji. Problem jednak w tym, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat Stary Kontynent miał problemy z przebiciem 2 proc.
To jeden z flagowych projektów nowej unijnej strategii gospodarczej Europa 2020. Zakłada on, że promowanie innowacji przełoży się na wzrost gospodarczy i nowe miejsca pracy. Według Komisji, gdyby wydatki na badania i rozwój wzrosły do 3 proc. PKB, to do 2025 r. powstałoby 3,7 mln nowych miejsc pracy, a roczny PKB wzrósłby nawet o 795 mld euro.
Problem jednak w tym, że nawet w dobrych w czasach Unia nie mogła wydatków na innowacje podnieść powyżej 2 proc. PKB. Według "Financial Times" w latach 2002-05 w badania i rozwój pompowano 1,85 proc. PKB. Máire Geoghegan-Quinn, unijna komisarz ds. badań, innowacji i nauki, przyznaje, że może to być trudne, szczególnie że po kryzysie budżety państw są bardzo okrojone. - Wiem, że badania są łatwym celem dla cięć budżetowych - powiedziała Geoghegan-Quinn.
Unia prognozuje, że w poszczególnych krajach wysokość wydatków na innowacje będzie rozciągnięta od 1 do 4 proc. PKB.
KE podkreśliła, że sektor publiczny powinien stymulować sektor prywatny oraz usuwać przeszkody, które utrudniają wprowadzanie nowatorskich pomysłów na rynek. Chodzi nie tylko o brak funduszy, ale też o rozdrobnienie krajowych systemów badawczych, niedostateczne korzystanie z zamówień publicznych oraz zbyt wolne ustanawianie wspólnych norm.
- Jeżeli nie przekształcimy Europy w Unię Innowacji, nasze gospodarki zaczną poważnie podupadać, a pomysły i talenty zostaną zmarnowane. Innowacje stanowią klucz do zrównoważonego wzrostu oraz sprawiedliwszego i bardziej ekologicznego społeczeństwa.
Plan ma być zatwierdzony przez szefów państw i rządów na szczycie UE w grudniu.