Dziecięce ubrania, buty, komputery, wszystko w niskich cenach, do tego charakterystyczna niebieska szata graficzna i tylko jeden szczegół zdradzający, że ulotka jest fałszywa - odwrócona litera D w napisie ALDI.
Chrześcijańska Inicjatywa Romero (CIR) oskarża największą niemiecką sieć tanich supermarketów o korzystanie z usług firm systematycznie łamiących prawa pracy i prawa kobiet.
Ulotka oprócz zdjęć imitujących reklamy zawiera takie hasła jak "wyprodukowane tanio kosztem pracownika" albo "wyprodukowane w Bangladeszu za 33 euro wynagrodzenia i 80 godzin pracy w tygodniu".
Jak
dowiedział się "Der Spiegel", prawnicy sieci już w zeszłym tygodniu wezwali CIR do zaniechania akcji. Aldi nie odniósł się jednak przy tym bezpośrednio do sytuacji w krajach produkujących. Zwrócił za to uwagę, że na fałszywych ulotkach przedstawiono produkty, które nigdy nie znalazły się w ofercie sklepu.
Romero zapewnia, że korzysta ze sprawdzonych informacji organizacji obrońców praw człowieka mieszczących się w krajach Trzeciego Świata.
Prawnicy firmy nie planują na razie wniesienia oskarżenia. Jak zauważa portal, głośny proces przysporzyłby raczej więcej zwolenników akcji, niż oddalił podejrzenia od detalisty.
Aldi z kilkoma tysiącami sklepów jest jedną z największych sieci na świecie, w samych Niemczech ma ich prawie 4,5 tys. W Polsce firma działa od lutego 2008 roku, posiadając obecnie 42 sklepy.