Biznes Ludzie Pieniądze

Billboardy zielenieją. Reklamy zewnętrzne zasili energia odnawialna

Vadim Makarenko
08.10.2010 , aktualizacja: 09.10.2010 12:13
A A A Drukuj
Reklama zewnętrzna zaczyna pierwsze eksperymenty z energią odnawialną. W polskich miastach zaczynają pojawiać się pierwsze tablice reklamowe zasilane wyłącznie przez słońce i wiatr.
Słup solarny AMS
Słup solarny AMS
Tablica reklamowa Stroera z wiatraczkiem i panelem słonecznym
Tablica reklamowa Stroera z wiatraczkiem i panelem słonecznym


Przy ul. św. Bonifacego w Warszawie nad dwiema tablicami reklamowymi w sierpniu pojawiły się panel słoneczny i mały wiatrak. Ich właściciel, firma Ströer, został odcięty od prądu w tym miejscu, a doprowadzenie go z nowego źródła byłoby kosztowne. Dlatego zdecydowała się na zasilanie tablic wyłącznie energią słoneczną i wiatrową. Eksperyment ma potrwać co najmniej rok. - Jego celem jest sprawdzenie efektywności i możliwości zastosowania tego typu rozwiązań. Po zakończeniu prób rozważymy wprowadzenie takich rozwiązań w innych miejscach - mówi Roman Bienias, dyrektor techniczny Ströera.

W lutym tego roku po raz pierwszy w Polsce prototyp słupa reklamowego zasilanego energią słoneczną zaprezentowała firma AMS (własność Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej"). Nośnik podświetlany diodami LED, które pobierają dużo mniej energii niż tradycyjne jarzeniówki, stoi obecnie przy ul. Domaniewskiej w Warszawie.

W ten sposób AMS chce sprawdzić zapotrzebowanie na takie nośniki ze strony władz miejskich. - Poza mniejszym zużyciem prądu przewaga takiego nośnika w miastach polega na tym, że można zainstalować go w dowolnym miejscu bez konieczności doprowadzania prądu z zewnątrz. W mieście to bywa trudne, bo może wymagać rozprucia chodnika. Z kolei poza miastem źródło zasilania może być daleko - wyjaśnia Grażyna Gołębiowska, rzeczniczka spółki. Jak np. niedaleko Zakroczymia, przy trasie Warszawa - Gdańsk, gdzie jedna z firm zainstalowała rusztowanie z rozciągniętą winylową płachtą o powierzchni ok. 120 m kw. Jest ona w całości oświetlana wyłącznie przez energię słoneczną i wietrzną.

W słonecznych krajach eksperymenty firm outdoorowych są bardziej zaawansowane. Np. w chorwackich kurortach panele słoneczne pojawiają się już na wiatach przystankowych z reklamami. Z kolei w Kalifornii Pacific Gas and Electric Company od zeszłego roku oświetla część tablic reklamowych za pomocą paneli słonecznych. A w czerwcu tego roku pierwszy billboard zasilany wyłącznie przez słońce stanął na nowojorskim Times Square.

Przeciętny billboard w Polsce potrzebuje sztucznego światła przez 11-12 godzin na dobę. Zwykłe jarzeniówki na tablicy o wielkości 6x3 m pochłaniają w ciągu roku blisko 1,3 tys. kilowatogodzin, co daje firmie reklamowej rachunek rzędu 650 zł. To mniej więcej tyle, co niewielkie mieszkanie zajmowane przez dwie-trzy osoby. Po wymianie jarzeniówek na diody LED rachunek ten spada o blisko 400 zł, do 250 zł. Właśnie dlatego dwa lata temu polska firma Citiboard zaczęła wymianę oświetlenia swoich nośników o formacie 12x4 m właśnie na diodowe. Z kolei Ströer testuje to rozwiązanie na pięciu nośnikach w stolicy.

Krzysztof Ławicki, dyrektor ds. rozwoju systemów w AMS, dodaje, że korzystanie z odnawialnych źródeł energii ma ekonomiczny sens wyłącznie przy oświetleniu w technologii LED. - Tradycyjne lampy pochłaniają zbyt dużo energii - wyjaśnia.

Zasilanie wyłącznie energią słoneczną nie zdaje w Polsce egzaminu. W okresie listopad-marzec słońca brakuje i trzeba posiłkować się wiatrem. Średni koszt jednej instalacji hybrydowej składającej się z panelu słonecznego oraz wiatraka oscyluje na poziomie 10 tys. zł. - Co oznacza, że będzie się ona zwracała przez 25 lat. To bardzo długo, ale jeśli odejmiemy od tego koszt przyłączenia billboardu do tradycyjnego źródła zasilania, okres zwrotu może skrócić się nawet o połowę - mówi Krzysztof Ławicki. Te szacunki pokazują, że firmy reklamowe przestawią się na odnawialne źródła energii tylko wtedy, gdy potrafią oświetlać z nich swoje tablice przez okrągły rok, bez posiłkowania się prądem z elektrowni.

Na koniec pierwszego półrocza podświetlanych tablic o wielkości 6x3 m było w Polsce prawie tysiąc. W wyposażenie ich wszystkich w instalacje hybrydowe trzeba byłoby więc zainwestować około dziesięciu milionów złotych. Ale to tylko niewielka część ogromnego rynku, bo podświetlanych nośników, w tym wiat przystankowych, w całym kraju jest aż 96 tys. (dane Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej). Koszt przestawienia ich na odnawialne źródła energii byłby zatem bliższy miliarda złotych. To ogromne pieniądze jak na przemysł, którego łączne przychody w zeszłym roku wyniosły 666 mln zł (wobec 803 mln zł rok wcześniej).

Dyrektor techniczny Ströera tłumaczy, że w większości lokalizacji wciąż opłaca się pozostać przy tradycyjnym zasilaniu, wymieniając tradycyjne jarzeniówki na LED. - Instalacje hybrydowe mogą sprawdzać się tam, gdzie jest problem z doprowadzeniem tradycyjnego zasilania, ale takich nośników jest niewiele - mówi Bienias.





Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów