Biznes Ludzie Pieniądze

Akwizytorzy funduszy emerytalnych kontratakują

Marcin Bojanowski, Anna Popiołek
13.10.2010 , aktualizacja: 14.10.2010 16:32
A A A Drukuj
Protest przeciwko forsowanemu przez rząd zakazowi akwizycji do OFE. - Idą wybory, niech posłowie dwa razy pomyślą, nim się nam narażą. Z rodzinami mamy milion głosów - ostrzegają akwizytorzy
Uwaga na nieuczciwych agentów towarzystw emerytalnych!
fot. iStockphoto.com
Uwaga na nieuczciwych agentów towarzystw emerytalnych!
Ile OFE wydają oficjalnie na akwizytorów?
Ile OFE wydają oficjalnie na akwizytorów?
SONDAŻ
Czy popierasz rządowy pomysł zakazu akwizycji do OFE?

tak
nie

Rząd chce zakazać akwizycji do otwartych funduszy emerytalnych. Projekt założeń do nowej ustawy o OFE opracowany przez zespół ministra Michała Boniego zakłada, że od przyszłego roku akwizytorzy stracą możliwość przenoszenia klientów z funduszu do funduszu. Całkowity zakaz akwizycji (czyli obejmujący również osoby, które dopiero wchodzą na rynek i muszą wybrać OFE) zacząłby obowiązywać za dwa-trzy lata. Ustawa ma być gotowa do końca listopada. Potem zajmą się nią posłowie.

Przeciwko planom rządu już teraz protestują akwizytorzy OFE. - To zagranie polityczne pod publiczkę. Likwidując akwizycję, robimy krzywdę Polakom - mówi Adam Sankowski, prezes Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych.

W najbliższych dniach chce się spotkać z Bonim. - Jest szansa, że znajdziemy lepsze rozwiązanie dla Polaków - mówi Sankowski. Zapowiada, że jeśli nie uda mu się Boniego przekonać, zwróci się do posłów.

Ostrzej sprawę stawiają akwizytorzy pracujący dla dużych agencji. - Rządu już nie przekonamy, dlatego szykujemy się na posłów - mówi nam pracownik jednej z dużych agencji w zachodniej Polsce. Przypomina, że w przyszłym roku są wybory parlamentarne. - Niech każdy z posłów się dwa razy zastanowi, zanim narazi się 120 tys. akwizytorów i ich rodzin - dodaje.



Na razie akwizytorzy ślą listy protestacyjne do rządu. "Nasi klienci przysłuchują się różnym proponowanym zmianom dotyczącym całkowitego zakazu akwizycji (...) i są przerażeni" - napisała agencja Semi Group ze Sławna. Do korespondencji dołączyła kilkadziesiąt oświadczeń swoich klientów broniących akwizytorów. "Klienci nasi potrzebują pomocy akwizytorów" - przekonuje.

Co innego wynika z raportu Komisji Nadzoru Finansowego. Według niego akwizytorzy zamiast edukować przyszłych emerytów, często wprowadzają ich w błąd. Np. podają się za reprezentantów wszystkich OFE, a kiedy przychodzi do podjęcia decyzji, okazuje się, że najlepszy jest tylko jeden: ten, dla którego akwizytor naprawdę pracuje.

Częste jest też podszywanie się pod pracowników KNF czy urzędów pracy tylko po to, by wyłudzić dane osobowe i podpis na formularzu. Kto da się nabrać, po kilku miesiącach dowie się, że właśnie zmienił swój OFE na inny. A kiedy zechce wrócić do starego, musi zgodnie z prawem uiścić 160 zł.

Dlaczego to robią? Za zdobycie osoby dopiero zaczynającej pracę akwizytor dostaje jeszcze niewiele - ok. 200 zł. Więcej, bo nawet kilkaset złotych, może zarobić na wyciągnięciu klienta od konkurencji. Do tego trzeba jeszcze dodać procent od sumy oszczędności, jaką taka osoba zgromadziła na koncie emerytalnym. Dzięki temu do kieszeni akwizytora może trafić dodatkowy 1 tys. zł. W sumie towarzystwa emerytalne wydały w ubiegłym roku na akwizycję ponad pół miliarda złotych.

Same towarzystwa przyznają, że mają problem z akwizytorami. - Skala patologii jest ogromna, ale do tej pory nie mogliśmy nic zrobić, bo każde upomnienie kończyło się groźbami, że akwizytorzy odejdą, a ze sobą zabiorą tysiące klientów - mówi szef sprzedaży jednego ze średniej wielkości OFE.

Sytuacja zmieniła się dopiero we wrześniu. Na spotkaniu w Izbie Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (zrzesza 13 spośród 14 działających towarzystw) przeciwko zakazowi były już tylko dwa - Aegon i Bankowy. - Nie można wylewać dziecka z kąpielą, akwizytorzy są potrzebni, żeby edukować klientów - mówi Jarosław Kubiak, prezes Aegonu. Wtóruje mu Cezary Burzyński, prezes Bankowego: - Według nas akwizytorzy są potrzebni, żeby tłumaczyć klientom zawiłości reformy emerytalnej, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że klamka już zapadła.

Innego zdania jest Sankowski. Przekonuje, że nie ma zgody między towarzystwami. - Niektóre nadal walczą o akwizycję, choć robią to po cichu, nie nagłaśniają tego - tłumaczy. Które tak robią? Tego nie chce zdradzić. Przyznaje jednak, że część się już poddała. - Uważają, że zakaz jest przesądzony i nie warto kopać się z koniem - dodaje.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów