Biznes Ludzie Pieniądze

W Rumunii nie ma kto pobierać podatków. Fiskus strajkuje

mib, PAP
14.10.2010 , aktualizacja: 14.10.2010 13:43
A A A Drukuj
Rumuńska administracja podatkowa jest sparaliżowana. Powód? Tysiące pracowników ogłosiło strajk. Rumuni nie zgadzają się na oszczędności, szczególnie na obniżanie premii. Do strajku mają się też przyłączyć związki zawodowe nauczycieli i policjantów.
Rumuńska budżetówka ostro zaciska pasa. Najpierw rząd ogłosił 25-proc. obniżki płac. Teraz obcięte będą też premie.

- Obniżki są zbyt wielkie. Są pracownicy, którzy otrzymują jedną trzecią wynagrodzenia, jakie wcześniej pobierali - powiedział Razvan Bordeianu, szef związków zawodowych Sed Lex.

Administracja podatkowa nie pracowała w czwartek w dużych miastach Rumunii - Klużu, Konstancy, Jassach i Timisoarze. Na popołudnie zaplanowano rozmowy między związkami zawodowymi i władzami.

Pierwsi pracownicy przystąpili do strajku już w środę. Około stu urzędników ministerstwa finansów przerwało pracę i pozostało na noc w budynku. Według relacji CNN wszedł tam w środę wieczorem szef resortu finansów Gheorghe Ialomitianu. Nie wyszedł już jednak aż do późnej nocy. Pracownicy mu na to nie pozwolili. Rozmowy nie przyniosły jednak skutków.

Rumunia musiała przyjąć plan oszczędnościowy. W przeciwnym wypadku państwo nie otrzymałoby pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Plan zakłada, że deficyt publiczny spadnie z 7,2 proc. PKB w zeszłym roku do 6,8 proc. w roku bieżącym. Rumunia ma też problemy demograficzne. Na 4 mln emerytów pracuje tam jedynie 5,5 mln ludzi, którzy płacą podatki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów