Biznes Ludzie Pieniądze

Amerykańscy audytorzy: Rząd Julii Tymoszenko łamał prawo

Rafał Zasuń, unian
14.10.2010 , aktualizacja: 14.10.2010 16:29
A A A Drukuj
Japońskie pieniądze na projekty proekologiczne wydano na emerytury, a szczepionki kupowano po zawyżonych cenach w firmach z rajów podatkowych - napisali amerykańscy prawnicy w raporcie o działalności poprzedniego ukraińskiego rządu
Dwie kancelarie prawnicze - Trout Cacheris, Akin Gump Strauss Hauer & Feld oraz specjalizującą się w wykrywaniu oszustw gospodarczych firmę Kroll - wynajął nowy ukraiński rząd Partii Regionów. Miały sprawdzić, w jaki sposób gospodarował ukraińskim budżetem poprzedni rząd Julii Tymoszenko.

Ustalenia raportu nie stawiają "Żelaznej Julii" w najlepszym świetle. Najpoważniejszy zarzut dotyczy wykorzystania 320 mln euro otrzymanych od japońskiego rządu. Tokio kupiło za tę sumę od Kijowa - zgodnie z Protokołem Kioto uprawnienia do emisji CO2. Ale i Protokół, i umowa, którą podpisały oba rządy przewidywały, ze pieniądze powinny pójść wyłącznie na projekty proekologiczne. Audytorzy wykryli, że przyduszony ciężkim kryzysem rząd Tymoszenko po prostu wypłacił z nich emerytury. Polecenia w tej sprawie miała wydawać trzykrotnie sama pani premier.

Najwięcej podejrzanych transakcji Amerykanie znaleźli w ukraińskim ministerstwie zdrowia. Pierwsza to zakup 1 tys. samochodów. Resort musiał zaciągnąć na nie 101 mln euro kredytu. Zdaniem autorów raportu przydatność tych pojazdów w służbie zdrowia jest wątpliwa, a w dodatku część z nich wykorzystywano w kampanii wyborczej Julii Tymoszenko.

Kolejna sprawa to zakup szczepionek przeciw epidemii świńskiej grypy, która wybuchła w 2009 r. Wirus ten zabrał na Ukrainie wyjątkowo obfite żniwo, zmarło prawie sto osób. W kraju wybuchła panika, setki tysięcy ludzi chodziło w maseczkach, choć zdaniem polskich lekarzy przyczyną zgonów był raczej brak respiratorów w ukraińskich szpitalach, a nie sam wirus.

Resort zdrowia kupił sprzęt medyczny i lekarstwa, w tym szczepionki przeciw grypie za 350 mln hrywien, czyli ponad 150 mln zł. Audytorzy twierdzą, że zamawiano nie bezpośrednio u producentów, lecz korzystano z łańcuszka pośredników. Część z nich pochodziła z rajów podatkowych.

Politycy BJUT, czyli partii Julii Tymoszenko, odrzucają oskarżenia. Były wicepremier Hryhorij Nemyria nazwał go "pseudoaudytem". Oskarżył też nowy rząd, że z kieszeni ukraińskich podatników wynajmuje firmę, która bierze ponad 1 tys. dol. za godzinę pracy. BJUT-owcy podważają też wiarygodność amerykańskich prawników. - Tacy z nich audytorzy jak z nas budowlańcy, ci ludzie nigdy nie przeprowadzali audytów, zajmowali się raczej prawem karnym, m.in. Moniką Lewinsky - komentował deputowany BJUT Serhij Własenko.

Do szczegółowych zarzutów politycy obecnej opozycji nie chcieli się odnosić. -Dokument jest gruby, musimy się z nim zapoznać - mówił Własenko.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy