- To zwieńczenie przemian gospodarczych, jakie zachodzą w Polsce od 20 lat - powiedział minister skarbu Aleksander Grad na spotkaniu z dziennikarzami. Giełda miała być sprywatyzowana już po dwóch latach od powołania w 1991 r., ale albo nie było woli politycznej, albo przeszkadzała słaba koniunktura.
To już trzecie podejście do sprzedaży GPW za kadencji ministra Grada. Na początku 2008 r. rozważano przeprowadzenie oferty publicznej, ale wybuch kryzysu finansowego pokrzyżował te plany. Później poszukiwano inwestora strategicznego. Bliska przejęcia GPW była giełda frankfurcka, ale nie doszła do porozumienia z resortem skarbu.
Teraz minister sprzedaje w ofercie publicznej 64 proc. akcji giełdy. Przy cenie maksymalnej 43 zł ten pakiet jest wart 1,15 mld zł, a cała giełda wyceniana jest na 1,8 mld zł.
Będzie to trzecia po PZU i energetycznym Tauronie prywatyzacja pod hasłem budowy "akcjonariatu obywatelskiego". Chodzi o to, aby na akcje zapisało się jak najwięcej drobnych inwestorów, bo w ten sposób realizowane jest liberalne rozproszenie własności i zwiększa się społeczne poparcie dla prywatyzacji.
Resort zarezerwował dla drobnych inwestorów pulę 25 proc. sprzedawanych akcji, czyli 6,697 mln sztuk. Maksymalny pakiet, na jaki może się zapisać detalista, to 100 akcji. Gdyby wszyscy zamówili tyle papierów, to wystarczyłoby tylko dla niespełna 67 tys. chętnych. To niewiele, bo prywatyzacje PZU i Tauronu przyciągnęły z grubsza po ćwierć miliona inwestorów. Jeśli zapiszą się na więcej akcji GPW, niż daje im minister, to ten ustali, ile akcji maksymalnie przypadnie na pojedynczy zapis. Resort trzyma jeszcze w rezerwie 5 proc. akcji, które może dorzucić do 25-proc. puli dla drobnych.
- O tych 5 proc. będziemy decydować, gdy będzie wiadomo, ile jest zapisów. Liczę, że inwestorzy indywidualni będą gremialnie zapisywać się na akcje. Chcemy ustalić cenę godziwą, aby zadowoliła nas, ale także aby instytucje i drobni inwestorzy widzieli w tej inwestycji swój interes - powiedział minister Grad.
Jeśli drobni kupią 30 proc. oferty po cenie maksymalnej, to wyłożą na to 346 mln zł. Reszta papierów przypadnie instytucjom finansowym. Dlatego zarząd GPW wybiera się na objazd światowych centrów finansowych, nie tylko zachęcając do zakupu akcji, ale również promując nasz rynek kapitałowy. Wśród chętnych na naszą giełdę mogą być fundusze inwestycyjne, emerytalne, rządowe, ale nie żaden konkurent GPW z branży.
- Nie widzę powodu, aby inna giełda miała możliwość objęcia pakietu akcji GPW - stwierdził minister Grad.
Jeżeli resort skarbu uzyska ze sprzedaży akcji GPW ponad miliard złotych, jak planuje, to pozwoli mu to przekroczyć już w listopadzie tegoroczny plan prywatyzacyjny opiewający na 25 mld zł.
Sposób zapisów na GPW bardzo przypomina oferty PZU i Tauronu. Inwestorzy będą musieli mieć rachunek maklerski. Już obecnie Polacy mają takich rachunków blisko 1,4 mln, a zainteresowanie samodzielnym lokowaniem oszczędności w giełdowych spółkach jest u nas ewenementem na skalę europejską. Zapisy na pakiety minimum 10 akcji GPW potrwają od 18 do 27 października i będą przyjmowane po cenie maksymalnej 43 zł. Ale o tym, ile ostatecznie inwestorzy zapłacą, zdecyduje minister skarbu około 29 października. Wtedy poda cenę sprzedaży. Przydział akcji nastąpi 4 listopada, a debiut na parkiecie - pięć dni później.
- Oby skarb państwa tak dobrze zarabiał na innych inwestycjach jak na GPW - powiedział b. prezes GPW Wiesław Rozłucki.
W pierwszym roku na rozruch giełdy rząd przeznaczył niecałe 11 mln nowych złotych, po blisko dwóch dekadach zainkasuje ponad miliard złotych ze sprzedaży jej akcji, a wcześniej otrzymał ze spółki ponad pół miliarda dywidendy. Nawet po zakończeniu oferty publicznej rząd zachowa kontrolę nad GPW, mając 35 proc. akcji uprzywilejowanych co do głosu. W ten sposób może mieć większość na walnym spółki. W perspektywie najbliższych trzech-pięciu lat zamierza pozbyć się reszty akcji, być może na rzecz inwestora branżowego.