Kraje UE spierają się o projekt sankcji za psucie budżetu. - Zapał do reform wyraźnie ochłódł - powiedział w poniedziałek holenderski minister finansów Jan Kees de Jager.
Pierwszy pakiet reform zarządzania gospodarczego w UE, nad którym pracuje jednocześnie Komisja Europejska i grupa robocza unijnego prezydenta Hermana Van Rompuya, powinien być zatwierdzony przez szczyt UE już pod koniec października. Choć proponowane sankcje finansowe dotyczą tylko strefy euro, to minister Jacek Rostowski powtórzył wczoraj groźbę, że Polska może zablokować projekt, o ile kraje Unii Europejskiej nie zgodzą się na odliczanie kosztów reform OFE od polskiego długu publicznego.
- Sankcje są kluczowym elementem. Jedyną okolicznością, w której możemy je zaakceptować, jest zapewnienie jednakowych reguł dla wszystkich - powiedział Rostowski przed obradami grupy Van Rompuya w Luksemburgu.
Wprawdzie Komisja Europejska zaproponowała niedawno, że będzie uwzględniać koszty OFE przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym otwarciu procedury nadmiernego deficytu wobec Polski, ale polski rząd uznaje to za niewystarczające.
Projekt "półautomatycznych" sankcji - które proponowałaby Komisja, a kraje strefy euro mogłyby zablokować tylko po zebraniu większości kwalifikowanej w Radzie UE - spotkał się wczoraj ze sprzeciwem Włochów i Francuzów. Van Rompuy proponuje, by w Brukseli powołać "radę mędrców", czyli niezależnych wybitnych ekonomistów pomagających KE w ocenie stanu gospodarek krajów UE, ale nie wiadomo, czy to wystarczy m.in. Włochom nieufnym wobec decyzji Komisji.
Ponadto grupa robocza chce, aby wszystkie kraje UE (także spoza eurolandu) karać zawieszaniem wypłat z budżetu UE, ale będzie to możliwe dopiero po wpisaniu takich sankcji do nowych reguł budżetowych po 2013 r.