Bankowcy są mocno przestraszeni zakusami Komisji Nadzoru Finansowego, która chce mocno przyciąć kredyty hipoteczne w walutach obcych. Dziś duża część kredytów hipotecznych udzielana jest w euro. W niektórych bankach kredytów walutowych jest znacznie więcej niż w złotych! Propozycje nadzoru mogą zmusić niektóre banki do całkowitego zamknięcia "sklepów" z kredytami, więc bankowcy postulują, aby KNF złagodziła stanowisko.
Na poniedziałkowej konferencji ZBP przedstawił pomysły, które trafiły już w zeszłym tygodniu - o czym informowała "Gazeta" - do szefa KNF Stanisława Kluzy. Bankowcy przede wszystkim chcą, aby data wejścia z życie nowych zasad została odroczona o minimum 18 miesięcy od daty ogłoszenia rekomendacji nadzoru. - To pozwoliłoby bankom na powolne wygaszenie kredytów walutowych i zbudowanie nowych strategii biznesowych - uzasadnia Krzysztof Pietraszkiewicz, szef ZBP.
Poza tym bankowcy uważają, że limit kredytów walutowych - KNF chce, aby banki mogły mieć w portfelach maksymalnie połowę kredytów walutowych - nie powinien dotyczyć istniejącego portfela. - Udział nowo udzielanych kredytów walutowych mógłby być ograniczony nawet do 30 proc. wartości portfela, ale ważne jest, aby ten proces mógł się odbywać stopniowo, a nie gwałtownie - mówi prezes ZBP. Związek postuluje także przyjęcie 30-letniego maksymalnego okresu kredytowania klientów "walutowych" zamiast proponowanych przez KNF 25 lat.
Związek przypomina, że proponowane ograniczenia zbiegają się w czasie z wejściem w życie w 2011 r. ograniczeń zawartych w tzw. Rekomendacji T (ogranicza m.in. możliwość udzielania kredytów osobom, które już są mocno zadłużone), podwyższeniem podatku VAT na usługi budowlane oraz zapowiedzią wygaszania programu "Rodzina na swoim". - To wszystko negatywnie wpłynie na rynek
nieruchomości, a tym samym zatrzyma rozwój akcji kredytowej - straszy Pietraszkiewicz.