Takie wnioski przynosi najnowszy raport firmy Cisco, która trzeci rok z rzędu zleciła badanie internetu. Przeprowadziły je uniwersytety w Oksfordzie oraz Oviedo. W badaniu sprawdzono jakość łączy (przede wszystkim szybkość pobierania i wysyłania danych) w 72 krajach. Polska znalazła się na dość dobrej, 30. pozycji ex aequo ze Słowacją, ale przed nami są wszystkie pozostałe kraje Unii Europejskiej. W tym Rumunia i Bułgaria. Podobne wyniki można znaleźć w serwisie Netindex.com korzystającym - podobnie jak w badaniu Cisco - z serwisu Speedtest.net. W tym zestawieniu Polska - ze średnią szybkością 8,08 Mb/s - jest przed Hiszpanią (7,81 Mb/s), ale również za Bułgarią, Rumunią, Niemcami i Francją. Liderem obu zestawień jest Korea Południowa (34,08 Mb/s).
Przedstawiciele Cisco nie chcą oceniać naszej pozycji w rankingu.
- Badanie ma pokazać, gdzie dany kraj jest na tle innych, i ma motywować rząd, regulatora, operatorów. Badanie nie mówi, czy dana pozycja kraju jest zła, czy dobra. Mówi, gdzie jesteśmy dzisiaj, a decydenci niech wyciągną wnioski - wyjaśnia Paweł Malak, dyrektor generalny Cisco Polska.
Znawcy rynku są mniej powściągliwi. Ale szukają dobrych stron.
- Nasza pozycja nie jest zła - uspokaja Tomasz Kulisiewicz, główny analityk z firmy doradczej Audytel. - Po pierwsze, nie możemy się porównywać z takimi krajami jak Luksemburg, Belgia czy Malta, bo tam ze względu na niewielką powierzchnię inwestycje w internet wymagają mniej pracy i pieniędzy. Po drugie, Polska wciąż jest na etapie rozwijania liczby łączy, więc jeśli przy okazji udało nam się znaleźć w pierwszej połowie stawki pod względem jakości, to i tak nieźle - przekonuje ekspert.
Łączy w Polsce rzeczywiście wciąż jest jak na lekarstwo. W 2009 r. dostęp do internetu stacjonarnego miało u nas 13,5 proc. obywateli. W całej UE gorsza była tylko Rumunia, i to zaledwie o 0,5 proc. W Danii dostęp do internetu ma 37,8 proc. obywateli. Może to zmienić przyjęta w lipcu tzw. megaustawa likwidująca większość barier rozwoju internetu. Przedstawiciel Cisco przekonuje jednak, by zawczasu myśleć również o jakości łączy.
- Gdy internauci skupiali się na korzystaniu z e-maili i przeglądaniu stron, to nie miało znaczenia, czy szybkość internetu wynosiła 1 Mb/s, czy 2 Mb/s. Jednak sposób, w jaki ludzie korzystają z internetu, zmienia się i będzie się zmieniał w kierunku interaktywnej wymiany plików
wideo wysokiej rozdzielczości - podkreśla przedstawiciel Cisco. - W tej sytuacji ocena stanu internetu w danym kraju nie może się ograniczać do sprawdzenia, ile jest linii. Aby być liderem, trzeba mieć i ilość, i jakość - dodaje.
Podkreśla, że jakość internetu rośnie w krajach, gdzie jest dużo codziennych usług opartych o internet, jak: rejestrowanie się do lekarza, wysyłanie pytania czy śledzenie sprawy w urzędzie.
Jeśli istnieje szansa dla Polski, to daje ją internet mobilny. W zestawieniu jakości tej usługi jesteśmy na 14. miejscu, wyprzedzając m.in. Koreę, Holandię czy Norwegię.
- Konkurencja na rynku internetu mobilnego jest większa niż na rynku internetu stacjonarnego. Poszczególni gracze chcą się wyróżniać jakością - tłumaczy Malak.
Zaledwie kilka dni temu Cyfrowy Polsat ogłosił, że 22 października rusza z ofertą transmisji danych do 28,8 Mb/s. Polkomtel czy PTC oferują szybkość do 21 Mb/s, a CenterNet z Mobylandem wprowadziły hurtową usługę w technologii LTE oferującą szybkość do 150 Mb/s.