Biznes Ludzie Pieniądze

Nie gnij w kolejkach do lekarza. Korzystaj z zalet prywatnej służby zdrowia

Marcin Bojanowski
21.10.2010 , aktualizacja: 21.10.2010 14:23
A A A Drukuj
Nie chcesz stać w długich kolejkach do lekarza? Kup prywatną polisę zdrowotną albo abonament medyczny. Poczekać i tak będziesz musiał, ale znacznie krócej niż w państwowej służbie zdrowia
Za dwa lata? Przecież mama potrzebuje operacji zaćmy już teraz! - takie krzyki pacjentów i ich rodzin są codziennością w państwowych szpitalach. Jak się nie podoba - proszę bardzo - można pójść zawsze do lekarza prywatnie. Ale to kosztuje.

Kosztuje niemało. Jeszcze za pojedynczą wizytę u specjalisty zapłacimy od 80 do 200 zł. Jeśli będziemy musieli do niego wrócić, a przy okazji zrobić kilka badań, koszty rosną już do kilku tysięcy złotych.

Nic dziwnego, że Polacy oceniają służbę zdrowia źle lub bardzo źle. Z opublikowanego w ubiegłym tygodniu badania "Health Barometre" organizowanego przez Europ Assistance i francuski instytut badawczy Cercle Santé w ośmiu krajach wynika, że aż 80 proc. przepytanych Polaków ma o niej krytyczną opinię. Pozytywnego zdania jest jedynie 19 proc. badanych.

Badanych najbardziej denerwuje długie czekanie na wizytę u lekarza (90 proc. wskazań). Obawiamy się złapania infekcji w szpitalu i błędów medycznych - 76 proc. odpowiedzi. Aż 60 proc. badanych boi się też braku odpowiednio wykwalifikowanych lekarzy w szpitalach i przychodniach. Daleko nam do Austriaków, którzy najlepiej oceniają swoją opiekę medyczną. Zadowolonych z niej jest aż 86 proc. ankietowanych.

Sytuację w Polsce miało poprawić wprowadzenie dodatkowych prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Takie dobrowolne polisy w krajach Unii Europejskiej wykupuje od 10 do 30 proc. obywateli. U nas Ministerstwo Zdrowia pracuje nad odpowiednią ustawą od wielu miesięcy. Nie znalazła się ona jednak w pakiecie ustaw zdrowotnych przyjętych w ubiegłym tygodniu przez rząd. Kiedy mogłaby wejść w życie? Nadal nie wiadomo.

Po co gnić w kolejkach?

Tymczasem to właśnie współpraca z prywatnymi ubezpieczycielami miała zasilić zadłużone państwowe szpitale pieniędzmi. A przy okazji rozładować kolejki - największą zmorę pacjentów. Z szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że w kolejkach do zabiegów i operacji czeka już 650 tys. Polaków. Żeby je rozładować, trzeba wpompować w służbę zdrowia dodatkowe 3 mld zł. Takich pieniędzy nie ma w budżecie.

Chętnie wyłożyliby je ubezpieczyciele. Oczywiście z pieniędzy swoich klientów. Według PIU dzięki współpracy z nimi do szpitali mogłoby trafić dodatkowe 300 mln zł w ciągu pięciu lat, a potem co roku nawet 200 mln zł. - To o kilkadziesiąt tysięcy zabiegów rocznie więcej i szybsze rozładowanie kolejek - przekonuje Paweł Kalbarczyk, szef komisji zdrowotnej PIU.

Ubezpieczyciele zapewniają, że pacjenci, którzy nie będą chcieli płacić, nie powinni ucierpieć. Osoby, które wykupiłyby dodatkowe prywatne ubezpieczenia, i tak byłyby leczone w czasie, kiedy sale operacyjne stoją puste. Zwolniłyby za to miejsce w kolejce do publicznych pieniędzy.

Na razie to pieśń przyszłości. Nie wszystkich to jednak martwi. "Nie musisz czekać na lekarza, to on czeka na twoją wizytę" - zachęca w reklamach jeden z krajowych ubezpieczycieli. I choć nie jest to do końca prawda (bo i lecząc się prywatnie, na wizytę u lekarza trzeba czasami poczekać kilka-kilkanaście dni), to z polisą w kieszeni skrócimy czekanie w kolejkach do minimum.

Dzięki opłacaniu stałej miesięcznej składki dostaniemy dostęp do lekarzy specjalistów, badań, a nawet leczenia szpitalnego. I coraz więcej osób z tej możliwości korzysta. Na polisy zdrowotne wydajemy już co roku ok. 150 mln zł. Niby niedużo, biorąc pod uwagę, że wszystkie nasze wydatki na prywatną opiekę zdrowotną sięgają nawet 25 mld zł (według prognozy PIU do 2012 r. wzrosną one do 40 mld zł).

To jednak duży skok, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka lat temu na polisy zdrowotne wydawaliśmy zaledwie kilka milionów złotych rocznie. Zresztą wtedy towarzystwa ubezpieczeniowe skupiały się głównie na sprzedaży polis, które pokrywały koszty pobytu w szpitalu lub wypłacały odszkodowania w przypadku poważnej choroby. Najczęściej dołączano je do zwykłych polis na życie.

Jeszcze gorzej było z abonamentami medycznymi umożliwiającymi leczenie w prywatnych przychodniach. Choć można je wykupić od dobrych kilku lat, to początkowo stać na nie było tylko najbogatszych Polaków. Pierwsze oferty Lux Medu czy Medicoveru były przeznaczone dla osób gotowych zapłacić nawet 500 zł miesięcznie za zapewnienie całej rodzinie dostępu do prywatnej służby zdrowia.

Teraz jest lepiej. To zasługa tego, że coraz więcej osób woli płacić za usługi medyczne, niż wyczekiwać w długich kolejkach do państwowego szpitala. Dzięki temu spadły ceny zarówno polis, jak i abonamentów. Najtańsze można już mieć za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Wystarczy przejrzeć oferty kilku firm i zdecydować się na taką, która najlepiej odpowiada naszym wymaganiom.

Co to jest polisa zdrowotna?

Zacznijmy od tego, co to w ogóle jest polisa zdrowotna. Takie ubezpieczenie uprawnia nas do określonego pakietu darmowych badań, zabiegów i wizyt u specjalistów, najczęściej w prywatnych przychodniach lub klinikach. Im wyższa składka, tym szerszy jest pakiet usług. Najskromniejsze pakiety kosztują 20-50 zł miesięcznie. Gwarantują podstawową opiekę zdrowotną u lekarzy pierwszego kontaktu, wizyty u specjalistów czy podstawowe badania.

Oferta większości towarzystw obejmuje mniej więcej takie same usługi, jakie wchodzą w skład abonamentów proponowanych przez prywatne centra medyczne. Różnica polega na ogół na tym, że towarzystwa ubezpieczeniowe umożliwiają klientom wybór kliniki i lekarza. Jeśli zraziliśmy się do konkretnej przychodni, możemy zgłosić się do zupełnie innej. Często ubezpieczyciele (choć nie wszyscy) nie tylko współpracują z różnymi klinikami, ale też pozwalają iść do dowolnego lekarza, nawet takiego, który nie ma podpisanej z nimi umowy.

Możemy też wybrać polisę na życie. Nie zapewni ona co prawda dostępu do lekarzy, za to gwarantuje odszkodowanie w przypadku ciężkiej choroby lub wypadku. Z kolei nasi bliscy otrzymają pieniądze w razie naszej śmierci. Taka polisa może mieć zarówno charakter indywidualny, jak i grupowy (gdy wykupuje je dla nas np. pracodawca). Zawsze możemy też wykupić wariant rodzinny zapewniający ochronę współmałżonka i dzieci.

Ubezpieczenie obowiązuje w całej Polsce. Jeśli musimy poradzić się lekarza, a jesteśmy z dala od domu, najlepiej zadzwonić na infolinię (mają je wszystkie towarzystwa) i dowiedzieć się, gdzie w danej okolicy przyjmuje interesujący nas specjalista.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy