Na pokrycie deficytu budżetowego Rosja przez najbliższe pięć lat może sprywatyzować majątek za niemal 60 mld dol.
- Minęła już ostra faza kryzysu w Rosji - zapewniała wczoraj we francuskim Senacie rosyjska minister rozwoju gospodarczego Elwira Nabiullina cytowana przez agencję RIA Novosti. Zapowiedziała, że w tym roku PKB Rosji wzrośnie o prawie 4 proc. i to tempo się utrzyma. Wzrost cen ropy naftowej znów wypełnił rezerwy walutowe Rosji. Od początku roku wzrosły one o 14 proc. do 504 mld dol. w październiku - to najwięcej od marca 2008 r.
Głównym problemem Rosji jest teraz zmniejszenie deficytu budżetowego - w tym roku 5 proc. PKB. W przyszłym Moskwa chce go zmniejszyć do 3,6 proc., a w kolejnych latach zlikwidować.
Niedobory można uzupełnić głównie z prywatyzacji. Ma to również wymiar polityczny, bo przed kryzysem Rosja słynęła z wyrzucania inwestorów zagranicznych. Dopiero przed rokiem powrót do prywatyzacji zapowiedział wicepremier Rosji Igor Szuwałow, teraz przedstawił konkrety.
Do 2015 r. ze sprzedaży udziałów 900 państwowych spółek do kasy Rosji ma wpłynąć 1,8 bln rubli (prawie 60 mld dol.). Między 2012 a 2015 r. Moskwa może zmniejszyć z 75 do 60 proc. udziały w największym koncernie naftowym Rosnieft, a po 2015 r. może nawet zrezygnować z formalnej kontroli nad tą firmą. Z 85 do 55 proc. spadną udziały Rosji banku handlu zagranicznego Wniesztorgbank, a z 60 do ponad 50 proc. - w największym banku detalicznym Sbierbank. Pod młotek pójdą pakiet 25 proc. minus jedna akcji rosyjskich kolei RŻD i armatora Sowkomfłot oraz do 49 proc. akcji linii lotniczych Aerofłot.
Sprzedaż dodatkowych akcji Sowkomfłot Rosja uzależnia od zamówień dla swoich stoczni, w przypadku innych spółek decyzje o dalszej prywatyzacji zapadną za kilka lat. Nie planuje się też pełnej prywatyzacji operatorów telekomunikacyjnych, przesyłu energii i ropy naftowej.