Najgłębsze od czasów drugiej wojny światowej brytyjskie cięcia budżetowe - 81 mld funtów w ciągu pięciu lat - mają doprowadzić do całkowitej likwidacji deficytu finansów państwa. Nie wszyscy ekonomiści są zachwyceni. Wśród krytyków znalazł się laureat Nobla z dziedziny ekonomii Joseph Stiglitz, który twierdzi, że nadmierne oszczędności przyniosą tylko wyższe bezrobocie i spadek PKB. Oszczędności - ostrzega Stiglitz w „Guardianie” - zmieniają spowolnienie w recesję, a recesję w depresję.
A co sądzą rynki kapitałowe? Inwestorzy zareagowali na program oszczędnościowy ministra finansów George'a Osborne'a bardzo przychylnie. Oprocentowanie brytyjskiego długu spadło do najniższego poziomu od kilkudziesięciu lat (1,43 proc. za pięcioletnie papiery skarbowe) - donosi Bloomberg. Jest niższe nawet niż odsetki, jakie musi płacić za pożyczki rząd Niemiec, najsilniejszej europejskiej gospodarki. Agencje ratingowe Moody's i Fitch potwierdziły, że Wielka Brytania nie utraci najwyższej oceny wiarygodności kredytowej AAA, o ile tylko rząd będzie kontynuował redukcję deficytu.
Pytanie, czy ryzyko związane z cięciami nie jest zbyt wielkie i nie będzie oznaczało nałożenia gospodarce pętli. Sam program oszczędnościowy przewiduje zlikwidowanie prawie pół miliona miejsc pracy w sektorze publicznym i cięcia wydatków instytucji rządowych średnio o 19 proc. "Konsumenci i inwestorzy mogą się obawiać wzrostu opodatkowania w wyniku stagnacji gospodarczej i na wszelki wypadek ograniczą konsumpcję i inwestycje" - pisze Stiglitz.
Wyborcy są jeszcze w szoku, a w brytyjskiej prasie nie brakuje lamentów nad tymi, których cięcia dotkną najmocniej. Są wśród nich dobrze sytuowane rodziny z dziećmi, które stracą pobierane na nie zasiłki (to największa pojedyncza pozycja oszczędnościowa). Choć Osborne zapowiadał, że cięcia mocniej dotkną zamożnych, lewicowa prasa jednym głosem zarzuca mu teraz kłamstwo wobec wielu likwidowanych bądź redukowanych zasiłków.
Osborne nie oszczędził jednak nikogo - pokreśla „Christian Science Monitor”. Budżet obronny został mocno przycięty, nawet banki dorzucą się do ratowania finansów państwa dzięki stałemu podatkowi od obrotów. Wzrośnie też wiek emerytalny, co wszystkim da się we znaki niezależnie od wielkości dochodów.
Wyborcy już wiedzą, że będzie bolało. Z badań ICM Research dla „News of the World” wynika, że cztery na pięć brytyjskich rodzin spodziewa się pogorszenia sytuacji finansowej w wyniku cięć Osborne'a. Aż 73 proc. respondentów twierdzi, że raczej nie dostanie w tym roku podwyżki. Mimo to poparcie dla Konserwatystów wzrosło o 2 pkt, do 40 proc. Wygląda na to, że społeczeństwo popiera oszczędności i ufa Cameronowi. 2 proc. Brytyjczyków twierdzi, że jest on twardszy niż sama Margaret Thatcher.
Norman Tebbit, jeden z ministrów Margaret Thatcher i były szef Konserwatystów, podkreśla na łamach "Daily Telegraph", że oszczędności, choć bolą, są konieczne. Bez nich nawet przy dobrej koniunkturze brytyjska gospodarka zwiększałaby co roku zadłużenie o 100 mld funtów. Sama obsługa długu kosztuje 43 mld funtów rocznie.