Kolejne porozumienie gazowe z Rosją jeszcze nie jest zatwierdzone, a znów wywołało skandal. Rząd ukrył przed Komisją Europejską uzgodnienia z Gazpromem i Bruksela nie chce zaakceptować.
Wczoraj w Moskwie wicepremier Waldemar Pawlak rozmawiał z ministrem energetyki Rosji Siergiejem Szmatko o podpisaniu nowego porozumienia gazowego, które przed tygodniem uzgodniły rządy Polski i Rosji. - Z zadowoleniem stwierdziliśmy, że protokoły do międzyrządowej umowy gazowej zostały uzgodnione. W najbliższych dniach procedury uzgadniania na szczeblu państwowym w obu krajach zostaną zakończone - powiedział Szmatko po spotkaniu z Pawlakiem. We wtorek rząd powinien zatwierdzić porozumienie - zapowiedział Pawlak, cytowany przez PAP.
Porozumienie o zasadach zarządzania tranzytowym gazociągiem jamalskim oraz zwiększeniu importu rosyjskiego gazu rządy Polski i Rosji uzgodniły na początku roku. Nie zostało podpisane, bo według KE gwarantowało Gazpromowi monopol w gazociągu jamalskim oraz ulgowe opłaty za tranzyt gazu tą rurą do Niemiec. A to jest sprzeczne z prawem UE - co Bruksela wytknęła rządom Polski i Rosji. Porozumienie trzeba było renegocjować i tym razem od września w rozmowach rządów Polski i Rosji uczestniczył przedstawiciel KE.
Nikogo z Komisji nie było jednak podczas negocjacji w zeszłym tygodniu w Moskwie tzw. umowy operatorskiej w sprawie gazociągu. A właśnie od niej zależy, czy umowy Polski z Rosją będą zgodne z wymogami UE.
Właścicielem gazociągu jest EuRoPol Gaz, spółka Gazpromu oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Firmy te handlują gazem i zgodnie z prawem UE oraz polskim prawem energetycznym nie mogą zarządzać gazociągiem, by nie blokować konkurencji. Ma za to odpowiadać polska państwowa spółka gazociągowa Gaz-System i dbać, by także firmy z UE mogły korzystać z rury i konkurować z Gazpromem w dostawach do Polski. Na to nie zgadzał się Gazprom. Rosyjski koncern chciał ograniczyć rolę Gaz-Systemu do fasadowych funkcji technicznego operatora rury.
Dlatego od 3 września EuRoPol Gaz nie zatwierdzał umowy operatorskiej, uzgodnionej przez Gaz-System z Urzędem Regulacji Energetyki, nadzorującym przestrzeganie w energetyce przepisów UE i Polski.
Co w gotowej już umowie operatorskiej zmieniono w zeszłym tygodniu? Tego chciała się dowiedzieć KE - powiedziała "Gazecie" w ostatni wtorek rzeczniczka Komisji Marlene Holzner. A wczoraj powiedziała nam: - W piątek dostaliśmy od polskich władz list w sprawie umowy. To nie wystarcza. Czekamy na umowę operatorską. Bez niej nie możemy powiedzieć, że jest zgodna z prawem UE.
EuRoPol Gaz poinformował nas, że prace nad umową trwają i koordynuje je Ministerstwo Gospodarki. Ale resort od piątku nie odpowiedział na pytania "Gazety" w sprawie umowy operatorskiej. MSZ skierowało nas do Ministerstwa Skarbu. Ten resort potwierdził, że nie przekazał umowy Brukseli, ale nie wyjaśnił dlaczego.
- Dla KE przygotowane zostało stanowisko, w którym przedstawiono kluczowe postanowienia umowy operatorskiej w kontekście realizacji zapisów prawa polskiego i unijnego - poinformował "Gazetę" rzecznik skarbu Maciej Wewiór. Dodał, że KE przekazano też opinię URE, stwierdzającą, że "Gaz-System będzie mógł sprawować funkcję operatora gazociągu jamalskiego w zakresie przewidzianym przez prawo". Samo URE o tej opinii mówi mało. Urząd nie odpowiedział np., czy umowa operatorska spełnia - jak chciała Bruksela - przepisy tzw. trzeciego pakietu energetycznego, które mają uniezależnić UE od dostawców gazu. Nie jest to w interesie Gazpromu i Moskwa próbuje storpedować te reformy.