Gazprom może wziąć udział w projekcie gazociągu TAPI, który przez Afganistan dostarczałby gaz do Pakistanu i Indii - zapowiedział wicepremier Rosji Igor Sieczyn, który w piątek był w Aszchabadzie wraz z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Rura TAPI o długości 1,7 tys. km ma dostarczać 30 mld m sześc. gazu rocznie do Pakistanu i Indii. Koszty inwestycji szacuje się na 3,3 do 5 mld dol. Sieczyn podkreślał przy tym, że Gazprom chce wesprzeć tę inwestycję, niezależnie od tego, jaką rolę będzie w niej odgrywać. - Gazprom może budować ten gazociąg, zaprojektować go albo wziąć udział w inwestycji - stwierdził wicepremier Rosji.
Dlaczego Moskwa deklaruje tak szeroką pomoc dla tej inwestycji? - Aby turkmeński gaz nie trafił do gazociągu Nabucco, który jest tak bardzo promowany przez Zachód - ocenił
dziennik "Kommiersant".
Gazociąg Nabucco to wielkie wyzwanie dla monopolu Gazpromu w Europie. Popieraną przez UE rurą Nabucco ma płynąć do Europy Południowej przez Turcję gaz ze złóż w Azerbejdżanie, a także innych państw nad Morzem Kaspijskim. Od kilku lat UE zabiega też o dostawy dla Nabucco gazu z Turkmenistanu, który ma największe zasoby tego surowca w Azji Środkowej. We wrześniu prezydent Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuchammedow powiedział, że w turkmeńskich złożach jest prawie 25 bln m sześc. gazu - niemal tyle, co w Iranie, który ma drugie po Rosji zasoby gazu na świecie. Dwa lata temu Berdymuchammedow zapowiedział też, że Turkmenistan chce dostarczać gaz do Europy za pośrednictwem Nabucco.
Ale Aszchabad jest też zainteresowany budową TAPI. O budowie tej rury do Pakistanu i Indii Turkmeni zaczęli myśleć już w 1992 r., zaraz po uzyskaniu niepodległości po rozpadzie ZSRR. W połowie zeszłej dekady powołano nawet międzynarodowe konsorcjum z udziałem amerykańskiego koncernu paliwowego Unocal, Saudyjczyków i Gazpromu do budowy rury. Ale na początku 1998 r. Gazprom wycofał się z inwestycji, a potem zamrożono jej plany, bo zaczęły się starcia wojsk USA z talibami. Pod ich kontrolą do tej pory pozostają tereny w Afganistanie, przez które planowano ułożyć rurę z Turkmenistanu. I dlatego eksperci branży gazowej są sceptyczni wobec tej inwestycji, o której wznowieniu od września Turkmenistan rozmawia z Pakistanem i Indiami. W inwestycji tej jest też wiele geopolityki, bo turkmeński gaz mógłby rywalizować w Pakistanie i Indiach z gazem z Iranu. A zapewnienie spokoju na trasie rury mogłoby także przyczynić się do stabilizacji politycznej w Afganistanie. I Rosjanom odpowiada taka rola arbitra.
Przed rokiem Turkmenistan zaczął wysyłać nowym rurociągiem swój gaz do Chin. A gdyby udało się zbudować TAPI, to jeszcze więcej turkmeńskiego gazu pozostałoby w Azji. I to jest na rękę Rosjanom, którzy walczą o monopol dla Gazpromu w Europie. Bez sporów w ostatni piątek prezydent Miedwiediew zgodził się w Aszchabadzie, by na kilka lat zamrozić projekt budowy nowej rury z Turkmenistanu do Rosji. Gdyby budowa Nabucco się nie powiodła, Moskwa będzie miała więcej argumentów, by przekonać Aszchabad do dostaw gazu do Europy za pośrednictwem Gazpromu.