We wtorkowej "Gazecie Wyborczej" szef doradców premiera Michał Boni skrytykował sposób prowadzenia debaty o sytuacji finansowej państwa. W artykule pt.
"Tabloidyzacja zaatakowała ekspertów" Boni odpiera zarzuty Leszka Balcerowicza, Wiktora Wojciechowskiego i Krzysztofa Rybińskiego.
O tym ostatnim pisze, że "wyostrza diagnozy, łamiąc zasady ekonomii i rachunków", a o Balcerowiczu, że "organizuje show, którego siła oddziaływania na publiczność może wypierać rzetelność i kompleksowość argumentów" (chodzi o
uruchomienie przez byłego szefa NBP licznika długu publicznego w centrum Warszawy).
W środę Rybiński w
swoim blogu odpowiada Boniemu na zarzut łamania zasad rachunkowości: "Dr socjologii formułuje poważne oskarżenie pod adresem profesora ekonomii, że ten łamie zasady ekonomii i rachunków. Nie chodzi o tytuły, tylko o fakty. Bycie profesorem ekonomii obowiązuje. Dlatego w mojej krytyce rządu posługuję się faktami (np. danymi GUS lub Eurostatu) i oficjalnymi prognozami samego rządu" - napisał Krzysztof Rybiński.
"W tym blogu pisałem wielokrotnie, że minister Rostowski nie umie liczyć albo z premedytacją wprowadza ludzi w błąd. To samo odnosi się niestety do ministra Boniego" - pisze Rybiński i
podaje przykłady.
"Jak ekonomiści mówią o reformie KRUS, wskazując na jaskrawą niesprawiedliwość społeczną, to premier nazywa ich wariatami. Jestem ciekaw, jak premier Tusk skomentuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Profesora ekonomii można porównać do wariata, a jak premier określi profesora prawa, który orzekł tak samo?" - pyta Rybiński.
Czytaj wywiad z Krzysztofem Rybińskim, który wywołał burzę:
"To nie jest przyjazne państwo. To nieprzyjazne draństwo".