Odmowa przekazania Komisji Europejskiej treści umowy operatorskiej w sprawie rurociągu jamalskiego kontrastuje z wizerunkiem głównego bojownika o bezpieczeństwo energetyczne Europy, na który Polacy pracowali w UE przez ostatnie kilka lat. - Szkoda, że chaos i niespójność w tej sprawie przenosi się teraz z polityki wewnątrz Polski na politykę zagraniczną. To bardzo nam szkodzi - mówi Lena Kolarska-Bobińska, która w Europarlamencie pracuje przy projektach polityki energetycznej.
- Rozmawiałam komisarzem UE ds. energii Güntherem Oettingerem. Mówił mi w czwartek rano, że ma wciąż nadzieję na otrzymanie umowy do wieczora. Przecież Polacy sami prosili KE o cenę umów gazowych. To także kwestia szacunku dla Oettingera, który osobiście zaangażował się w tę sprawę - mówi Kolarska- Bobińska.
Wczoraj Komisja informowała, że dostała z Polski sygnały, iż otrzyma umowę w przyszłym tygodniu. - Dziś nie mamy nic do dodania - oficjalnie zapewnia KE. Sam Oettinger miał nieoficjalnie sugerować, że chciałby uczestniczyć w podpisaniu umowy podczas wizyty w Polsce 4 listopada. Taki termin pozwoliłby na jej ocenę przez Brukselę. - Domyślam się, że termin piątkowy współgra z wizytą ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa. Szkoda, bo przecież moglibyśmy symbolicznie opowiedzieć się za polityką europejską z Oettingerem - mówi europosłanka.
Okazywane przez nią publicznie rozgoryczenie to odosobniony głos wśród europosłów z klubu PO i PSL. Wielu innych milczy na temat zachowania rządu ich partii. Podkreślają, że Kolarska-Bobińska mówi wyłącznie w swoim imieniu.
Umowę, do której dostępu domaga się KE, podpisała państwowa firma Gaz-System oraz polsko-rosyjska spółka EuRoPol Gaz, której prezes Mirosław Dobrut objął to stanowisko za zgodą ministra skarbu Aleksandra Grada. Właśnie Ministerstwo Skarbu odmówiło przekazania KE umowy, wysyłając tylko jej omówienie. Resort skarbu twierdzi, że zrobił tak, bo umowa stanowi tajemnicę handlową.
- Potwierdzam, że wszystkie postulaty i oczekiwania KE znalazły odzwierciedlenie w tej umowie - deklarował wczoraj Grad. Dodał, że zastrzeżeń nie miał Urząd Regulacji Energetyki, który - zdaniem Grada - w "pewnym sensie" działa w imieniu KE.
URE nie odpowiedziało "Gazecie", czy umowa - jak chciała KE - jest zgodna z tzw. trzecim pakietem przepisów energetycznych, reformujących europejski rynek gazu. Wiceprezes URE Marek Woszczyk podpisał opinię zaraz po tym, kiedy premier Donald Tusk w Radiu TOK FM powiedział: "Spodziewam się, że dzisiaj ocena URE będzie akceptująca". Wcześniej Urząd informował, że postępowanie w sprawie umowy trwa i nie skomentował decyzji Woszczyka.
- Na całym świecie nie znajdziecie prawnika, który powie, że umowa jest w porządku, jeśli jej nie zobaczy - na deklaracje polskich polityków odpowiedziała w czwartek rzeczniczka KE Marlene Holzner.