Po pierwszych sześciu miesiącach roku linie lotnicze British Airways zanotowały pierwszy półroczny wzrost od dwóch lat. Zysk netto sięgnął 107 mln funtów. Rok temu BA miały 217 mln straty.
Brytyjskim liniom lotniczym udało się wybić na plus - mimo ostatnich problemów z islandzkim wulkanem, który sparaliżował ruch lotniczy w całej Europie, i mimo strajków związków zawodowych. BA w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ostro cięły koszty. Dzięki temu wzrosły przychody, ale cięcia wywołały duże niezadowolenie pracowników.
- Wyniki pokazują, że decyzje, które podjęliśmy, były słuszne. Liczby mówią same za siebie - powiedział na konferencji prasowej szef firmy Willie Walsh.
Liniom udało się podnieść przychód o 8,4 proc., a koszty operacyjne obciąć o 1,5 proc.
Dobre wyniki to nie tylko efekt cięcia kosztów i wzrostu przychodów, ale też cen paliw, które są relatywnie niskie. - Ceny paliw co prawda rosną, ale są one zgodne z naszymi oczekiwaniami. Dzięki temu między innymi udało nam się zwiększyć przychody - powiedział Walsh.
Mimo dobrych wyników ceny akcji spółki nieznacznie spadły na londyńskiej giełdzie. Po ogłoszeniu wyników za papier BA akcje spadły o 0,78 proc. Wszystko przez to, że rząd brytyjski zamierza podnieść w poniedziałek specjalny podatek pobierany od wszystkich linii startujących z angielskich lotnisk. Opłata ma wzrosnąć o 55 proc. dla większości linii długodystansowych. Dlatego BA w komunikacie poinformowały, że otoczenie ekonomiczne dla przemysłu lotniczego jest niepewne.