Biznes Ludzie Pieniądze

Eksperci: zostawcie Warszawę razem z Mazowszem

Konrad Niklewicz
29.10.2010 , aktualizacja: 29.10.2010 21:06
A A A Drukuj
Taki rozdział mógłby zniszczyć reformę administracyjną Polski, a poza tym odebrałby Mazowszu grubo ponad miliard złotych
Liczba osób w powiatach dojeżdżających do pracy w dużych miastach
Liczba osób w powiatach dojeżdżających do pracy w dużych miastach
Oddzielenia Warszawy z Mazowsza domaga się Prawo i Sprawiedliwość, które z tego pomysłu uczyniło jedno z haseł wykorzystywane w samorządowej kampanii wyborczej.

Z informacji przekazanych "Gazecie" przez MRR wynika jednak, że takie posunięcie - choć technicznie jest możliwe do przeprowadzenia - zakończyłoby się dla centralnego regionu finansową katastrofą.

- Od pół roku zastanawiamy się, czy wydzielić Warszawę. I wiemy już, jak to zrobić. Jednak uznaliśmy, że to byłby poważny błąd. Przynajmniej dopóki Komisja Europejska utrzymuje obecne zasady dzielenia pomocy unijnej, a wszystko wskazuje na to, że utrzyma je także w przyszłości - mówi "Gazecie" minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.

Według zasad ustalonych w Brukseli o tym, ile pieniędzy z UE dostaje województwo decyduje głównie liczba ludności. I właśnie dlatego aż 60 proc. pieniędzy w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Mazowieckiego to zasługa Warszawy. 60 proc. z 2,2 mld euro to prawie 1,3 mld euro - tyle stolica załatwiła Mazowszu.

Warszawa korzysta jednak w bardzo małym stopniu z RPO WM. Dotacje unijne, np. na budowę drugiej linii metra i na budowę mostu Północnego, czerpie bezpośrednio z programów krajowych, np. programu "Infrastruktura i środowisko". Efekt jest więc taki, że większość pieniędzy z programu regionalnego jest wydawana na terenach otaczających Warszawę. I gdyby ją wydzielić z województwa, to Radom, Płock, Ciechanów, Siedlce i Ostrołęka straciłyby te pieniądze. Gorzej nawet - Warszawa ze względu na swoją dużą populację prawdopodobnie dostałaby więcej unijnych pieniędzy niż cała reszta województwa, a będąc wydzieloną cząstką, myślałaby już tylko o tym, jak te pieniądze wykorzystać z korzyścią dla siebie.

- W łeb weźmie cała koordynacja inwestycji transportowych Warszawy i sąsiedztwa - ostrzega Bieńkowska. - A zasada podziału pieniędzy raczej się nie zmieni w kolejnym budżecie Unii, nawet jeśli bogactwo Warszawy przekroczy unijną średnią - dodaje.

- Widać, że województwa, które mają spory teren, a mało mieszkańców, tak jak by było na Mazowszu po oddzieleniu Warszawy, mają mało pieniędzy - potwierdza Jerzy Kwieciński, szef Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, doradca zarządu woj. mazowieckiego.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego MRR niechętnie myśli o wydzieleniu Warszawy. - Za chwilę podobny problem stanie się udziałem Krakowa i Małopolski, Wrocławia i Dolnego Śląska, Trójmiasta i Pomorza. Zaraz zaczęłaby się ogólnokrajowa dyskusja o województwach. Gdy raz otworzymy tę puszkę Pandory, osiągnięcia reformy administracyjnej sprzed dekady legną w gruzach - mówi Bieńkowska.

Liderzy PiS twierdzą, że forsowana przez rząd koncepcja inwestowania w duże miasta, tak by gospodarczo mogły ciągnąć za sobą cały region, się nie sprawdza. - Warszawa jest bogatsza od jakiegokolwiek państwa UE, pomijając Luksemburg, ale czy w związku z tym Mazowsze się bogaci? Nie bogaci się, żadna dyfuzja nie następuje - mówił we wtorek w Białymstoku prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Jest dokładnie na odwrót - odpiera zarzut MRR. I przedstawia dane - to w Warszawie powstają miejsca pracy dla całego województwa, choć podatki z tych miejsc pracy są płacone lokalnie. Z danych resortu wynika, że w każdej z ponad stu gmin okalających Warszawę (w promieniu kilkudziesięciu kilometrów) ponad 251 osób pracuje w Warszawie, choć podatki płaci u siebie w domu. W kolejnych 60 gminach okalających takich osób jest od 101 do 250.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów