Gdy prześledzić dane statystyczne, to okaże się, że gotujemy i jemy niemal tak, jak nasi rodzice. Jedyna radykalna zmiana w porównaniu z PRL-em - przestaliśmy gromadzić żywność.
- Nawyki żywieniowe zmieniają się bardzo wolno. Ale na to, co jemy, wpływ mają nie tylko nasze gusty, upodobania czy tradycje, ale też cena, dochody oraz dostępność produktów na rynku - mówi Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
- Jemy trochę zdrowiej, choć wcale nie mniej tłusto - dodaje dr Agnieszka Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia.
Standardowy jadłospis to: na
śniadanie kanapki z wędliną, na
obiad pożywna zupa albo mięso i ziemniaki (surówka? tylko u kilkunastu procent),
kolacja - znów kanapki. Zapijamy herbatą.
Gdyby wszyscy Polacy wszystkie swoje zakupy żywnościowe z ubiegłego roku włożyli do jednego wielkiego koszyka, to na paragonie widniałaby kwota 152 mld zł. Na osobnym stoisku za alkohol i papierosy zapłacilibyśmy dodatkowe 52 mld zł, a kolejne 21 mld zł za jedzenie w barach i restauracjach.
Na jedzenie wydajemy coraz więcej - w ciągu roku wydatki wzrosły o 4 proc., a od 2000 roku aż o połowę. Mimo to pochłaniają one coraz mniejszą część naszych pieniędzy. To oznaka bogacenia się społeczeństwa. Gdy podstawowa potrzeba jest zaspokojona, można więcej wydać na przyjemności, kupić nowe meble, odłożyć. Jedna czwarta budżetu Polaka to jedzenie, obywatela bogatego państwa UE - kilkanaście procent.
Polskie jedzenie jest dobre, bo jest dobre i polskie Jesteśmy kulinarnymi patriotami. Zdaniem większości polska kuchnia jest najlepsza. Nieco mniej z nas sądzi, że również najzdrowsza.
- Jedynie 10-15 proc. społeczeństwa, głównie młodych, lepiej wykształconych, dobrze zarabiających, to innowatorzy. To oni przyrządzą jagnięcinę, paellę, karczochy, pójdą na sushi. Dla reszty najważniejsze znaczenie mają takie wartości jak rodzina, dom, poczucie bezpieczeństwa. Na obiad najlepsze jest to, co gotowały ich mamy, nieśmiertelny schabowy, zrazy - tłumaczy prof. Wanda Patrzałek, szefowa Katedry Zachowań Konsumenckich na Uniwersytecie Wrocławskim.
Nawet w reklamach kredytów czy konkursów z dużymi wygranymi pokazuje się, że kupujemy za to dom, urządzamy go, siedzimy przy kominku. Rzadziej - egotyczne
podróże. A niemal każda reklama sosu, majonezu czy żurku opiera się na jednym wzorcu: dzieci pomagają mamie w przyrządzeniu dania, które będzie smakować jak u babci, wszyscy się oblizują i chcą dokładkę.
- Wciąż króluje tradycyjny podział ról. I choć młode kobiety często kłócą się z matkami, podważają porządek, w którym wyrosły, to i tak bardzo często powielają schematy dotyczące tego co, i w jaki sposób je się w rodzinie - dodaje Patrzałek.
- Gotowanie dla mnie oznacza opiekowanie się rodziną, przyjaciółmi. Obdarzanie ich. Lubię, gdy dom pachnie obiadem - zwierza się aktorka Katarzyna Herman, która wraz z mężem i synem występuje w reklamach Knorr.
Król rosół, królowa pomidorowa - W Polsce panuje kult zupy. Lubimy je jeść, to po części wynika z tradycji, po części z klimatu. Negatywnym odpryskiem tego zjawiska jest wielka kariera zupki z torebki - mówi Agnieszka Jarosz.
Zjadamy najwięcej zupy na świecie - aż 72 litry rocznie (Niemcy o połowę mniej). Przy czym zupa powinna być treściwa. Z doświadczenia firmy Unilever, która w Poznaniu opracowuje receptury zup gotowych dla całej Europy, wynika, że północ, w tym Skandynawia i Polska, lubi zupy z dużymi kawałkami warzyw czy mięsa, podczas gdy na południu królują zupy przecierowe. Wyróżnia się tam nawet dwa rodzaje konsystencji: veloute, czyli aksamitny krem, oraz mouline - krem z niewielkimi kawałkami warzyw.
A ulubiona zupa Polaków to rosół i pomidorowa. Robimy je głównie w domu i zjadamy z makaronem. - Polacy kluski wrzucają głównie do zup. Lubią makaron trochę bardziej miękki, zazwyczaj nitki lub świderki - mówi Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności skupiającej dwie trzecie firm z branży. - Także do zupy trafia 95 proc. kupowanego przez nas przecieru pomidorowego - dorzuca Katarzyna Gospodarek z firmy Heinz.
Barszcz jarzynowy popularny w Rumunii, rosyjska kapuściana zupa szczi czy holenderska musztardowa - to taka egzotyka, że międzynarodowe koncerny produkujące żywność gotową nawet nie próbują ich zakorzeniać w Polsce.
Kocham cię, kotlecie - Zakupami rządzą przyzwyczajenia, nawyki. Doskonale wiemy, co jest zdrowe, pytani przyznajemy, że należy jeść chude mięso, razowy chleb, dużo warzyw. Ale w sklepie wybieramy to, co nam bardziej smakuje - zauważa Krystyna Gutkowska.
Miesięcznie każdy z nas zjada średnio 5,5 kg mięsa, z czego prawie 2,5 kg to wędliny. Te porcje od lat są niezmienne. Ale zmieniają się proporcje.