Rada nadzorcza spółki PKP Polskie Linie Kolejowe (zarządza torami kolejowymi w Polsce) zaakceptowała działania zarządu firmy zmierzające do rozwiązania umowy o korzystanie z torów z Przewozami Regionalnymi. Dlaczego? Bo pasażerska spółka zwiększyła swoje zadłużenie względem PKP
PLK do ponad 312 mln zł.
Bez umowy po torach jeździć nie można. Teoretycznie więc, jeśli Przewozy Regionalne nie zaczną regulować swojego zadłużenia, ich pociągi mogą któregoś dnia nie wyjechać na trasy.
Już wiosną tego roku rosnące zaległości finansowe Przewozów Regionalnych względem PKP PLK spowodowały, że zarządca infrastruktury nie wytrzymał. Wtedy z dnia na dzień przestało jeździć kilkadziesiąt popularnych składów InterRegio. Ludzie na dworcach organizowali demonstracje z apelami: "Łapy precz od InterRegio". Na dodatek od czerwca zniknęło też kilkanaście pociągów TLK uruchamianych przez PKP InterCity (ta spółka także miała zaległości finansowe względem PLK). Część pociągów InterRegio udało się uruchomić ponownie, gdy PR zaczęło spłacać długi wobec PLK, ale jak widać, problem wcale nie zniknął.
- Cały czas rozmawiamy z Przewozami. Liczymy, że wykorzystają możliwości, by wywiązać się ze swoich zobowiązań - mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe.