Biznes Ludzie Pieniądze

Libijczycy w Enei? Nie wszędzie mile widziani

Rafał Zasuń
05.11.2010 , aktualizacja: 05.11.2010 20:55
A A A Drukuj
Libyan Investment Authority, który współpracuje z Janem Kulczykiem przy prywatyzacji Enei, inwestuje niemal w całej Europie. Ale nie wszędzie jest mile widziany
Enea
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Enea
- Współpracujemy z Libijczykami przy prywatyzacji Enei - ujawnił "Gazecie" wczoraj bliski współpracownik Jana Kulczyka. Kulczyk Holding i jego spółka córka Elektron od tygodnia mają wyłączność negocjacyjną. Teoretycznie rozmowy powinny skończyć się wczoraj. Ale resort skarbu zwleka z decyzją. Najprawdopodobniej zapadnie ona dopiero w przyszłym tygodniu.

Nieoficjalnie wiadomo, że obecność Libijczyków w konsorcjum Kulczyka nie budzi entuzjazmu resortu skarbu. Libyan Investment Authority to bogaty libijski fundusz państwowy, tzw. sovereign wealth fund. Jego zadaniem jest inwestowanie zysków z libijskiej ropy. Zaczynał z kapitałem 40 mld dol., dziś ma już ok. 65-70 mld.

Fundusz inwestuje głównie w znane i duże spółki. Najgłośniejszą transakcją było dokupienie akcji jednego z największych włoskich banków - UniCredit. Z błogosławieństwem prezesa banku Alessandro Profumo LIA objął 4,6 proc. akcji. Tymczasem 2,6 proc. akcji miał już wcześniej libijski bank centralny. Wzbudziło to ogromne kontrowersje we Włoszech - dziennikarze i nadzór finansowy zastanawiali się, czy oba libijskie podmioty powinny być uważane za jednego akcjonariusza. Jeśli tak, to byłby problem - statut UniCredit zakazuje udziałowcom wykonywania prawa głosu z więcej niż 5 proc. akcji. Część pozostałych udziałowców UniCredit była oburzona, że Profumo transakcję z Libijczykami utrzymywał w tajemnicy przed nimi. W rezultacie we wrześniu Profumo - żywa legenda włoskiej bankowości - podał się do dymisji.

A portfel inwestycyjny Libijczyków nie ogranicza się do bankowości. Mają 10-proc. pakiet akcji austriackiego króla cegieł Wienerbergera. Wykorzystują spektakularne debiuty na giełdzie - kupili w tym roku 1,46 proc. akcji rosyjskiego potentata aluminiowego Rusal. Nabyli też ponad 3 proc. akcji brytyjskiego wydawnictwa Pearson - należy do niego m.in. prestiżowy dziennik "Financial Times". Mają 2 proc. akcji Fiata i są drugim co wielkości udziałowcem słynnego włoskiego klubu piłkarskiego Juventus Turyn.

Choć o samym LIA wiadomo niewiele, a analitycy skarżą się, że fundusz jest mało przejrzysty, to czasami Libijczycy przeprowadzają akcje z pogranicza reklamy i public relations. Za taką zostało powszechnie uznane oświadczenie o zamiarze kupna BP. Brytyjski gigant naftowy popadł w kłopoty w związku z wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej i jego akcje dołowały. Libijczycy zaczęli otwarcie mówić, że chętnie kupią firmę, ale nie wiadomo, czy zarząd BP w ogóle podjął z nimi rozmowy.

Sukcesem zakończyło się za to utworzenie wokół LIA niewielkiego funduszu inwestycyjnego prowadzonego przez zachodnich fachowców. Libijczykom pomógł Frederic Marino, niegdyś gruba ryba w potężnych amerykańskich bankach Merril Lynch i JP Morgan. Bank FM Capital Partners nie tylko pomaga im szukać okazji do inwestycji (m.in. w londyńskie nieruchomości), ale także szkoli libijskie kadry. - Libijczycy mają mnóstwo pieniędzy z ropy, ale nie mają pojęcia, jak zarządzać swoimi aktywami - tłumaczył Marino agencji Reuters.

To może okazać się słabością także w prywatyzacji Enei - Libijczycy i banki inwestycyjne, którzy sfinansują transakcję, nie mają żadnego doświadczenia w elektroenergetyce, a Kulczyk Holding ma niewielkie. Należąca do niego Polenergia - mała spółka handlująca prądem - nie odniosła spektakularnych sukcesów.

Być może dlatego - jak dowiedziała się "Gazeta" - Libijczycy szukali także kontaktu z niektórymi z pozostałych kandydatów do kupna Enei. Ale z jakim skutkiem? Nie wiadomo.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów