Zgodnie z projektem budżetu wydatki publiczne ZEA wyniosą w przyszłym roku 11,17 mld dol. i będą o 820 mln dol. mniejsze niż w bieżącym roku. W ciągu najbliższych trzech lat na wydatki publiczne takie jak publiczna edukacja, sektor ochrony zdrowia i pomoc społeczna emiraty wydadzą w sumie 33,2 mld dol.
Zjednoczone Emiraty Arabskie to federacja, w skład której wchodzi siedem emiratów: Abu Zabi, Dubaj, Sharjah, Ajman, Ras al-Khaimah, Umm al-Quaiwain i Fujairah. Oprócz budżetu federalnego każdy z emiratów ma swój własny autonomiczny budżet.
Emiraty są bogatym krajem głównie ze względu na ogromne zasoby ropy naftowej, których rezerwy szacowane są na 97,8 mln baryłek. Zjednoczone Emiraty Arabskie są czwartym producentem ropy wśród krajów OPEC - dzienne wydobycie w tym kraju sięga 2,32 mln baryłek. Najwięcej ropy, bo ponad 90 proc. z tej liczby, wydobywa się w Abu Zabi, które jest także stolicą federalnego państwa.
W ZEA mieszka ponad 6 mln ludzi, z czego ponad 80 proc. to obywatele innych państw, głównie Azjaci.
Problemy bogatych arabskich emiratów ujawniły się pod koniec ubiegłego roku, gdy emirat Dubaju ogłosił, że jego fundusz inwestycyjny Dubai World nie może spłacić 60 mld dol., i zaproponował wierzycielom negocjacje. Dubaj wcześniej był symbolem inwestycyjnego eldorado: budowano tam gigantyczne drapacze chmur, sztuczne wyspy, a nawet naśnieżany stok narciarski pod szkłem na pustyni. Bankructwo Dubaju mogłoby wywołać wstrząs w i tak już mocno osłabionym sektorze finansowym, bo europejskie i amerykańskie banki mogłyby nie odzyskać dziesiątek miliardów dolarów. Sytuację uratowała dopiero pomoc finansowa sąsiedniego emiratu Abu Zabi i Arabii Saudyjskiej, bo krach Dubaju podważyłby wiarygodność inwestowania w całym świecie arabskim. Dubajowi prawie rok zajęło odzyskanie wiarygodności na rynkach finansowych. Pod koniec września kraj zanotował sukcesy w emisji państwowych obligacji. Główny emirat wciąż jednak boryka się z poważnym zadłużeniem - pod koniec września jego dług wynosił ogółem ponad 110 mld dol.