Od lipca przyszłego roku mamy bezpłatnie dostać nowe, elektroniczne dowody osobiste - bez rysopisu i adresu zameldowania, za to z mikroprocesorem. Dzięki temu nowy dowód osobisty będzie można wykorzystać do składania elektronicznego podpisu oraz jako kartę ubezpieczenia zdrowotnego - przewiduje ustawa o nowych dowodach osobistych opublikowana na początku września.
Wdrożenie systemu ma kosztować 230 mln zł, z czego 85 proc. sfinansuje Unia Europejska - informował rząd. Ale to ułamek wydatków budżetowych. Rząd w pełni opłaci koszty produkcji blankietów nowych dowodów i eksploatacji systemu. Przez trzy pierwsze lata budżet wyda na to 167 do 208 mln zł rocznie. Potem wydatki wzrosną do 188-227 mln zł rocznie.
Nowe dokumenty mamy dostać za niespełna osiem miesięcy, ale jeszcze nie wiadomo, kto na tej operacji zarobi miliardy z kieszeni podatników. Sam blankiet nowego dokumentu będzie kosztować 50 do 58 zł za sztukę.
Blankiety obecnych dowodów produkuje w pełni państwowa Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Nie wiadomo, czy będzie też robić nowe blankiety.
- MSWiA podjęło decyzję, że wyłoni dostawcę blankietów nowych dowodów osobistych w ramach zamówień publicznych na podstawie dialogu konkurencyjnego. Lada moment w Dzienniku Urzędowym UE zostanie ogłoszony przetarg - poinformowała "Gazetę" rzeczniczka resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak.
"Dialog konkurencyjny" to formuła, w której zamawiający nie określa z góry warunków. Czeka na oferty dostawców i z wybranymi negocjuje szczegóły. - Wybierając tryb dialogu konkurencyjnego, MSWiA miało na celu uzyskanie nie tylko możliwie niskich kosztów dla budżetu państwa, ale również możliwości wpływu na wysoką jakość produktu i jego innowacyjność - powiedziała Woźniak.
I zapewnia: - MSWiA nie ma zastrzeżeń co do współpracy z PWPW.
Resort spraw wewnętrznych doskonale zna sytuację Wytwórni. Szefem rady nadzorczej PWPW jest Andrzej Rudlicki, dyrektor departamentu prawnego MSWiA.
- Jako spółka skarbu państwa nie komentujemy decyzji MSWiA - powiedział "Gazecie" rzecznik PWPW Arkadiusz Skłodowski. Ale przyznaje, że to niezwykła sytuacja, bo PWPW nie mogłoby skorzystać z podobnej możliwości. - Wiele krajów, w tym kraje Europy Zachodniej, ogranicza zagranicznym firmom dostęp do zleceń związanych z dokumentami tożsamości. PWPW nie ma możliwości ubiegania się o podobne kontrakty np. w Niemczech czy we Francji - mówi Skłodowski.
W UE siedem krajów posiada państwowe firmy, które produkują dowody osobiste. - Wszystkie te kraje zlecają produkcję dokumentów firmom, które do nich należą i nad którymi mają pełną kontrolę. W pięciu krajach udzielane jest zamówienie z wolnej ręki, a we Francji na mocy ustawy firma Imprimerie Nationale jest wyłącznym dostawcą dowodów osobistych, paszportów, wiz - opowiada rzecznik PWPW.
W Słowenii, na Węgrzech i w Austrii (tu też na mocy ustawy) produkcja dokumentów tożsamości powierzana jest rodzimym firmom, choć należą do prywatnych właścicieli.
W zeszłym roku w Dzienniku Urzędowym UE niemieckie MSW poinformowało o zamiarze zamówienia elektronicznych dowodów osobistych w państwowej firmie Bundesdruckerei. Berlin stwierdził też, że zlecenie nie podlega przepisom o zamówieniach publicznych ze względu na "ważny interes bezpieczeństwa państwa" - wskazał Skłodowski. Jak mówi, PWPW ma technologie produkcji dokumentów tożsamości z mikroprocesorem (wytwarza książeczki paszportów biometrycznych dla Polski i Litwy), a także własne technologie.
Czy decyzja MSWiA wpłynie na zabiegi polskiej spółki o zagraniczne kontrakty? - Samo ogłoszenie przetargu podważa wiarygodność spółki. Hipotetyczna przegrana w przetargu miałaby wpływ na wyniki finansowe firmy oraz wysokość wypłacanej dywidendy - przyznał rzecznik PWPW.