Zygmunt Solorz-Żak w swoim artykule ostro krytykuje zarzuty postawione Ryszardowi Krauzemu, oceniając je jako atak na ryzykowne inwestycje, które podejmują polskie firmy za granicą. "Źle by się stało, gdyby ryzyko, niezbędne i niemożliwe do uniknięcia, stało się powodem zaniechania inwestycji prowadzonych w wielu miejscach świata przez polskie firmy. Jeśli za obarczone ryzykiem prowadzenie działalności mają być stawiane zarzuty menedżerom i właścicielom, to wkrótce może się okazać, że nawet te nieliczne działania prowadzone obecnie przez polskie firmy - w tym w zakresie poszukiwań ropy i gazu - zostaną zaniechane" - napisał Solorz-Żak.
Biznesmen pisze, że zabrał głos, ponieważ "sprawa Krauzego" nie dotyczy jedynie pojedynczego przedsiębiorcy, ale może wpłynąć na całą polską gospodarkę. "Przedsiębiorca uruchamiający przedsięwzięcie biznesowe podejmuje ryzyko, musi je oszacować i się z nim zmierzyć. Zysk bez ryzyka istnieje tylko na papierze lub jako chwytliwe hasło reklamowe państwowych obligacji. Czy w celu uniknięcia ryzyka polscy przedsiębiorcy mieliby jedynie inwestować w obligacje skarbu państwa?" - pisze w swoim artykule.
Zarzuty członkom zarządu Prokom Investments prokuratura stawia w ramach śledztwa dotyczącego działalności spółki King & King. To sprawa prowadzona od kilku lat, która skończyła się już jednym aktem oskarżenia. Chodziło m.in. o przekazanie spółce King & King pożyczek przez spółki, w których udziałowcem jest Krauze. Przedstawiciele tych spółek są oskarżeni o działanie na ich szkodę i nadużycie zaufania. Według biegłych, którzy na potrzeby prokuratury wydali opinie w tej sprawie, od 1997 r. sytuacja finansowa King & King uzasadniała postawienie jej w stan upadłości.
Zarzut działania na szkodę spółki katowicka prokuratura przedstawiła byłemu członkowi zarządu Prokom Investments. Dwóch członków obecnego zarządu firmy - w tym jej prezes Ryszard Krauze - zostało wezwanych do prokuratury w charakterze podejrzanych.
Według Jałowieckiego za działanie na szkodę spółki prokurator uznał fakt, że 26 września 2006 r. Prokom udzielił King & King 3 mln zł pożyczki.
"Przedmiotem postępowania jest poziom ryzyka, jakie ponosi prywatny inwestor w prywatnym funduszu. W tym przypadku: inwestycja w poszukiwania ropy w Kongu z roku 1999 przerwane wyniszczającą wojną domową. Arbitralne decydowanie przez prokuraturę o wysokości i zasadności ryzyka inwestycyjnego jest ewidentnym naruszeniem logiki działania biznesowego i zasad swobody gospodarczej" - napisali przedstawiciele BCC.
Czytaj:
Oświadczenie Zygmunta Solorza-Żaka na stronach Radia PiN