Biznes Ludzie Pieniądze

Dobre długi samorządów? Są największym inwestorem w Polsce

Piotr Skwirowski
15.11.2010 , aktualizacja: 14.11.2010 20:56
A A A Drukuj
Samorządy są dziś największym inwestorem w Polsce. Budują i remontują drogi, zbroją tereny pod inwestycje, budują szkoły, przedszkola, oczyszczalnie ścieków, kanalizację, stadiony, boiska, ścieżki rowerowe... Oczywiście na wszystko nie starcza im pieniędzy z dochodów, więc się zapożyczają. Krzywo patrzy na to minister finansów
Prof. Michał Kulesza
Fot.Wojciech Olkuśnik
Prof. Michał Kulesza
Dziesięć najbardziej zadłużonych gmin i miast na prawach powiatu
Dziesięć najbardziej zadłużonych gmin i miast na prawach powiatu
Jak się zadłużają samorządy
Jak się zadłużają samorządy
Zadłużenie samorządów i struktura zadłużenia samorządów
Zadłużenie samorządów i struktura zadłużenia samorządów
- Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco - śpiewali przed laty bracia Golcowie, a z nimi cała Polska. Mało kto wówczas brał te słowa na poważnie. W 2004 r. weszliśmy jednak do UE, do Polski szerokim strumieniem zaczęła płynąć unijna kasa, inwestycje ruszyły jak Kubica w bolidzie Formuły 1. W całej Polsce. Przykłady? W styczniu 2006 r. gmina Biały Dunajec informuje mieszkańców, że w nowym budżecie na inwestycje wyda grubo ponad 2 mln zł. Trzykrotnie więcej niż trzy lata wcześniej. 900 tys. pójdzie na dokończenie budowy hali sportowej, 600 tys. - na budowę dróg i chodników, 175 tys. na rozbudowę szkoły, wesprze też modernizację szpitala w Zakopanem. Będzie też inwestycja w geotermię. 2010 r. - rozstrzygnięcie przetargu na budowę ośrodka zdrowia w Białym Dunajcu. Po drodze masa innych inwestycji. Bogatynia - wąską, dziurawą drogę powiatową ma zastąpić droga równa jak stół, po obu stronach chodniki z kostki bauma, zatoki autobusowe i parkingowe, kanalizacja, nowe oświetlenie. Koszty biorą na siebie po połowie gmina Bogatynia i powiat zgorzelecki. Białobrzegi - ogłoszenie zamówienia na dostawę i montaż elementów skate parku. A wcześniej przetarg w III etapie budowy dróg i chodników. I tak jest w większości spośród blisko 3 tys. gmin, powiatów. W dużych miastach i małych miejscowościach.

- Nigdy w historii Mazowsza w budowie nie było tylu dróg, co teraz - mówił niedawno z dumą wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Wartość kontraktów drogowych w tym województwie to aż 7,9 mld zł. W całym kraju - 62 mld zł. - Mamy nieprawdopodobny skok cywilizacyjny - cieszył się wojewoda, wyliczając oddane ostatnio obwodnice Wyszkowa, Grójca, Jabłonny, Płońska, Gostynina, Raciąża. Kolejne, m.in. Żyrardowa i Mińska Mazowieckiego, już powstają. I tak jest praktycznie w całej Polsce.

Kilka tygodni temu Polskę odwiedził szef UEFA Michel Platini. Chciał zobaczyć, jak idą nasze przygotowania do piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r. Po krótkim locie helikopterem z prezydentem Bronisławem Komorowskim nad stolicą i jej okolicami mówił, że z tej perspektywy zauważył, że Warszawa jest miastem bardzo zielonym miastem, wszędzie widać dźwigi i budowy. - A jeśli widać dużo budowanych dróg, mostów czy remontowanych dworców, to znak, że gospodarka kraju rozwija się pomyślnie - stwierdził Platini.

Inwestycje widzi każdy, kto jeździ po Polsce, ale to wszystko słono kosztuje. Jednak samorządy nie drukują przecież pieniędzy. Dostają je przede wszystkim z udziałów w "państwowych" podatkach dochodowych PIT i CIT. Do ich kasy trafiają też pieniądze z podatków i opłat lokalnych - od nieruchomości, z opłaty targowej, podatku od środków transportu czy psów. Nie da się z tego sfinansować wszystkich inwestycji. Tym bardziej że nawet te wspierane przez UE wymagają wkładu własnego. Zwykle trzeba za nie przy tym zapłacić z własnej kieszeni, Unia dopiero po jakimś czasie zwraca pieniądze. Chcąc nie chcąc, samorządy się więc zadłużają. Biorą kredyty w bankach, wypuszczają obligacje.

Z danych zebranych przez Ministerstwo Finansów wynika, że zadłużenie jednostek samorządu terytorialnego w pierwszym półroczu 2010 r. w stosunku do pierwszego półrocza 2009 r. wzrosło o 11,4 mld zł, czyli o 38,3 proc. W sumie przekroczyło 41,2 mld zł. Największy udział w ogólnej kwocie zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego miały miasta na prawach powiatu, czyli po prostu duże miasta - 47,2 proc.

Ustawowy limit zadłużenia się samorządów to 60 proc. ich dochodów. W pierwszym półroczu 2010 r. wskaźnik zadłużenia (czyli udziału zobowiązań w kwocie planowanych dochodów) jednostek samorządu terytorialnego wynosił 24,7 proc. Najwyższy miały miasta na prawach powiatu - 35,1 proc. Najmniej zadłużone były powiaty - 16,7 proc.

Według danych Ministerstwa Finansów na 2414 gmin zadłużonych było 2246. Spośród 65 miast na prawach powiatów zadłużonych było 64. Na 314 powiatów tylko cztery nie były zadłużone. Spośród 16 województw długi miało 15. W sumie na 2809 jednostek samorządu terytorialnego zadłużonych było 2635. Żaden samorząd nie przeskoczył jednak dozwolonego progu 60 proc.

Potwierdzają to inne dane Ministerstwa Finansów. Wynika z nich, że najbardziej zadłużonymi gminami w Polsce były Mogilany i Bielice. Ich wskaźnik zadłużenia to 59,2 proc. Wśród miast najbardziej na koniec pierwszego półrocza zadłużony był Kraków - 57,3 proc. Dalej były Toruń, Warszawa, Wrocław i Bydgoszcz...

Przejrzeliśmy budżety najbardziej zadłużonych gmin. Według planu dołączonego do budżetu gminy Mogilany na 2010 r. od 2013 r. wydatki inwestycyjne gminy zaczną hamować. Gmina będzie spłacać kredyty i pożyczki oraz wykupywać obligacje. W ten sposób jej zadłużenie z maksymalnego poziomu 21,9 mln zł w 2013 r. zacznie szybko spadać, do zera w 2020 r. Także dług gminy Bielice ma się zmniejszać. I to szybko. Z maksymalnego tegorocznego pułapu 5 mln zł do zera ma zjechać na koniec 2017 r.

Część gmin nie ma problemu zadłużenia. Takich gmin jest jednak niewiele. Według danych resortu finansów w połowie roku zerowy wskaźnik zadłużenia miało tylko 166 gmin, m.in. Wisła, Inowrocław, Szczawno-Zdrój, Serniki, Puławy, Świdnik, Żary, Pabianice, Chąśno, Nur, Polska Cerkiew, Leśnica, Płońsk, Sejny, Hel, Ożarów i Wilczęta.

Ministerstwo Finansów z niepokojem patrzy na szybko rosnące zadłużanie się samorządów, bo ich dług liczy się do deficytu sektora finansów publicznych. Ten ma przekroczyć w tym roku 112 mld zł, mimo że planowano go na prawie 80 mld zł. I mimo że także liczący się do deficytu sektora finansów publicznych deficyt budżetowy będzie zapewne o kilka miliardów złotych niższy od planowanych 52,2 mld zł. - Mamy problem, bo wobec KE odpowiadamy za całość długu, m.in. samorządów. Samorządy w zeszłym i w tym roku zaczęły się bardzo zadłużać, ale dopóki nie przekroczą 60 proc. swoich dochodów, to nie ma specjalnie instrumentów, aby to zadłużanie ograniczyć - mówił niedawno minister finansów Jacek Rostowski. Szybko rosnące zadłużenie samorządów zbliża nas też do sytuacji, w której dług publiczny przekroczy próg 55 proc. PKB, a to zmusiłoby rząd do wprowadzenia niepopularnych rozwiązań, m.in. dodatkowych podwyżek VAT. To dlatego minister finansów dał do zrozumienia, że trzeba zacząć myśleć o zaostrzeniu przepisów ograniczających zadłużanie się samorządów.

Samorządy alergicznie reagują na pomruki pod ich adresem dochodzące z Ministerstwa Finansów. - Polskim miastom nie grozi utrata płynności finansowej - zapewnił w rozmowie z "Gazetą" Ryszard Grobelny, prezes Związku Miast Polskich, prezydent Poznania. - Już dwa lata temu informowaliśmy Ministerstwo Finansów, że samorządy będą się szybciej zadłużać. Wynika to ze spadku naszych dochodów z udziałów w podatkach, gdy obniżono stawki podatku od dochodów osobistych i pojawiła się ulga na dzieci - mówił prezydent Poznania. Swoje zrobił kryzys finansowy, który także negatywnie się odbił na dochodach budżetu państwa i samorządów z podatków. - W tej sytuacji samorządy miały dwa wyjścia - zrezygnować z inwestycji albo się zadłużać. Chcąc wykorzystać pieniądze płynące z UE, nie mogły zarzucić inwestycji, zostało im więc tak naprawdę tylko to drugie wyjście - rozkłada ręce szef ZMP. Jego zdaniem Ministerstwo Finansów mogło się na taką sytuację przygotować.

- Samorządy nie przejadają pożyczanych pieniędzy. W całości przeznaczają je na inwestycje, które przez dziesiątki lata będą służyć mieszkańcom - zapewnił prezydent Grobelny.

Tłumaczył, że samorządy będą się zadłużać jeszcze przez rok, dwa. Potem przestaną, bo dojdą do dozwolonego progu zadłużenia. Skończą się też pieniądze z UE na współfinansowanie inwestycji. - I to dopiero będzie groźne dla państwa. Wyhamowanie inwestycji będzie oznaczać spowolnienie rozwoju kraju - mówił prezydent Poznania.

Oczywiście nie podobają mu się zapowiedzi ograniczenia możliwości zadłużania się samorządów. - Tak naprawdę są to plany ograniczenia inwestycji. Jeśli rząd chce, żeby nastąpiło to nawet wcześniej niż za dwa lata, to mnie to po prostu dziwi - stwierdził Ryszard Grobelny.

- Zadłużenie samorządów nie jest niebezpieczne. U nas progi oszczędnościowe są bardzo niskie. Berlin, jak się rozwijał, miał wskaźnik zadłużenia sięgający 120 proc. U nas górna granica to 60 proc. - mówiła kilka dni temu w radio TOK FM prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dodała, że dług samorządów to kilka procent państwowego długu publicznego.

- Miasta, konkurując o mieszkańców, muszą być atrakcyjne, stąd inwestycje - tłumaczył jakiś czas temu dziennikarzom Tomasz Mironczuk, prezes zarządu BGK. - To najbezpieczniejszy segment rynku, dlatego banki bardzo chętnie finansują inwestycje samorządów - wyjaśnił. Ostra konkurencja wśród banków o klientów samorządowych doprowadziła do znacznego spadku marż na kredyty dla samorządów. - Tego nie da się utrzymać na dłużej, bo banki po prostu mogą przestać zarabiać na takich kredytach. To grozi zatrzymaniem akcji kredytowej - mówił prezes BGK.

- Samorządy mają długi i te długi rosną, ale gdy spojrzeć na statystykę, to okazuje się, że stanowią one ok. 7 proc. państwowego długu publicznego - tłumaczył tymczasem w rozmowie z portalem obserwatorfinansowy.pl Wojciech Misiąg, ekonomista z Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową, były wiceminister finansów, przez lata odpowiedzialny za konstruowanie budżetu państwa. - Nie ma chyba w Polsce miasta, które nie miałoby potrzeb inwestycyjnych. Samorządy finansują je kredytem, bo tak szybciej można osiągnąć efekty - wyremontować ulicę, zbudować oczyszczalnię ścieków, słowem - podnieść standard życia mieszkańców. Jeśli sytuacja finansowa miasta jest stabilna, jeśli źródła dochodów są stabilne, nie ma powodu, aby nie korzystać z kredytów, i to w trybie ciągłym, spłacając jedne, zaciągać drugie. Choć nie dam sobie ręki uciąć za każde przedsięwzięcie lokalne, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że dług samorządowy jest bardziej racjonalny niż dług państwowy - podsumowuje były wiceminister finansów od budżetu.

Komentarz prof. Michała Kuleszy, współtwórcy reformy samorządowej

Państwowy dług publiczny to przeszło 19 tys. zł na głowę każdego Polaka. Dług samorządów to trochę ponad 1 tys. zł z tej kwoty. Gołym okiem widać, gdzie jest problem. Ale to nie wszystko. Obywatele nie bardzo wiedzą, na co idą pieniądze rządowe. Nie twierdzę, że na coś złego, że mamy do czynienia z wydatkami nieuzasadnionymi, po prostu w samorządach każda złotówka jest wydawana pod znacznie większą kontrolą opozycji i mieszkańców niż ta z pieniędzy budżetowych.

Długi samorządowe to dobre długi. Wynikają z wydatków na inwestycje gospodarczo-rozwojowe - drogi, lotniska, baseny... Te wydatki kreują podstawy rozwoju całego kraju, rozwoju gospodarki i rynku pracy, także dochodów fiskalnych. Są motorem rozwoju.

Nie ma w Polsce takiego samorządu, który miałby zadłużenie wyższe od dopuszczalnego limitu. Gdyby tak było, już by tam siedział komisarz rządowy. Bo samorządy mają bardzo ostre kryteria zadłużania się, oparte na ustawach. Te mechanizmy utrzymują je w bardzo silnej dyscyplinie budżetowej. Jeśli gdzieś istnieje zagrożenie długiem, to na pewno nie w samorządach. Nie ma więc najmniejszych powodów do tego, aby ostrze obroży , która ma okiełznać dług publiczny, kierować na samorządy. Polski samorząd gospodaruje fantastycznie. Jeśli zarzuty wobec samorządów wysuwa się po to, aby odwrócić uwagę od prawdziwych przyczyn zadłużenia kraju, to ja mówię: stop. Stop, bo zepsujemy jeden z najważniejszych i najlepiej działających elementów naszej gospodarki, dzięki któremu Polska była w okresie kryzysu zielona wyspą na mapie Europy pogrążonej w recesji.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów