Biznes Ludzie Pieniądze

Grzeszki prezesa Hewlett-Packard, którego przygarnął Oracle

Tomasz Grynkiewicz
15.11.2010 , aktualizacja: 14.11.2010 21:36
A A A Drukuj
Choć podniósł Hewletta-Packarda z kolan, zgubiła go znajomość z byłą aktorką filmów pornograficznych. I zatajanie tej znajomości przed radą nadzorczą
Jodie Fisher
Wireimage
Jodie Fisher
Mark Hurd
AP
Mark Hurd
- To najgorsza personalna decyzja od czasu tych idiotów w radzie nadzorczej Apple'a, którzy w latach 80. zwolnili Steve'a Jobsa - tak na początku sierpnia Larry Ellison, charyzmatyczny szef koncernu Oracle, komentował odejście Marka Hurda ze stanowiska prezesa Hewletta-Packarda.

Nie tylko on się dziwił. 53-letni Hurd po bałaganie, jaki zostawiła w koncernie Carly Fiorina, wyprowadził HP na prostą. Uporządkował finanse, z koncernu zrobił największą pod względem przychodów komputerową firmę świata, zdystansował Della. I nagle 6 sierpnia zrezygnował pod naciskiem rady nadzorczej.

Zanim HP powołała na nowego szefa Leo Apothekera z SAP, kurs akcji przez dwa miesiące spadł o 15 proc.

Zdziwienie w branży i wśród inwestorów było tym większe, że sam komunikat HP był dość mglisty. Z jednej strony ustąpienie prezesa tłumaczono "poufałym związkiem" z 50-letnią Jodie Fisher, byłą aktorką i kontraktową pracownicą HP. Z drugiej - rada oczyściła go przecież z zarzutów o molestowanie seksualne. Obwiniano go o nieprawidłowości w raportach dotyczących wydatków służbowych (związanych z Fisher), ale chodziło o kwotę nieprzekraczającą 20 tys. dol.

Co więcej, nieoficjalne doniesienia z HP mówiły, że gdy na początku lipca dyrektorzy koncernu dowiedzieli się o zarzutach Fisher, byli przekonani, że są bezpodstawne, i stali murem za prezesem.

Dlatego w Dolinie Krzemowej i na Wall Street to pytanie wracało jak bumerang: co stało się w ciągu miesiąca, że Hurd stracił zaufanie i poparcie rady?

Więcej światła na sprawę rzuciły ostatnie doniesienia dziennika "The Wall Street Journal" i magazynu "Fortune".

Drogi panie Hurd

Był 29 czerwca, gdy Mark Hurd w swoim gabinecie otworzył list. List, który zakończył jego błyskotliwą karierę w HP, zaczynał się tak: "Drogi panie Hurd, jesteśmy prawnymi pełnomocnikami pani Fisher w sprawie zarzutów wobec Hewletta-Packarda oraz pana".

Według doniesień "The Wall Street Journal" list, poza długim wykazem dat i miejsc, w których Hurd spotykał się z Fisher (poza USA także w Madrycie i Tokio), zawierał dwa poważne zarzuty.

Pierwszy - Hurd miał dotykać Fisher w niedwuznaczny sposób. Drugi - w marcu 2008 r. miał jej ujawnić plan przejęcia spółki Electronic Data Systems. HP złożyło właśnie ofertę zarządowi EDS, ale publicznie o transakcji wartej 13,9 mld dol. poinformowało dopiero w maju.

Gdy rada nadzorcza dowiedziała się o liście, zawrzało. Dyrektorzy martwili się, że Fisher wynajęła Glorię Allred, prawniczkę celebrytów znaną z nagłaśniania afer. W HP dobrze pamiętano doświadczenia z 2006 r. - przewodnicząca rady nadzorczej koncernu wynajęła wówczas detektywów, by wytropili, kto był źródłem przecieków ze spotkań (detektywi podszywali się pod dziennikarzy, wydobywając ich billingi). Choć jeden z dyrektorów odszedł wówczas z firmy, HP nie ujawniło sprawy. Koncern nie miał jednak wyjścia, gdy sprawa trafiła do mediów. Podobnego scenariusza - że media pierwsze opiszą zarzuty Fisher - obawiano się też teraz.

Większość dyrektorów stała po stronie prezesa. Jednak w ciągu miesiąca, po raporcie firmy prawniczej Covington & Burling zatrudnionej do wewnętrznego śledztwa, rada całkowicie zmieniła zdanie.

Age of Love

Wprowadźmy na scenę panią Fisher. W HP i u boku Hurda pojawiła się w 2007 r. Wypatrzyła ją ponoć asystentka Hurda Caprice McIlvaine, która szukała osób do pomocy przy spotkaniach prezesa HP z kluczowymi klientami. McIlvaine zauważyła Fisher w... telewizyjnym reality show "Age of Love", w którym dwudziestolatki konkurowały z dwukrotnie starszymi kobietami o względy australijskiego tenisisty Marka Philippoussisa.

W HP Fisher miała przedstawiać klientów Hurdowi, pilnując jednocześnie, by rozmawiał głównie z istotnymi klientami.

Hurd dwukrotnie przeprowadzał rozmowę kwalifikacyjną z Fisher - co można uznać za zaskakujące, biorąc pod uwagę, że chodziło o mało istotne stanowisko.

Spotkań organizowanych w hotelach było kilkanaście. Ostatnie - pod koniec 2009 r.

I tu, gdy Hurd mówił o swoich związkach z Jodie Fisher, zaczęły się schody.

Członkom rady miał powiedzieć, że nie znał jej zbyt dobrze.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów