Biznes Ludzie Pieniądze

Współzałożyciel The Pirate Bay namawia do płacenia

Tomasz Grynkiewicz
15.11.2010 , aktualizacja: 15.11.2010 20:37
A A A Drukuj
Był twarzą The Pirate Bay, serwisu, gdzie internauci znajdowali muzykę czy filmy i ściągali je za darmo. Teraz internautów chce przekonać do... płacenia
Peter Sunde - jeden z założycieli The Pirate Bay
fot. Wikipedia
Peter Sunde - jeden z założycieli The Pirate Bay


Nowy projekt 33-letniego Petera Sunde nazywa się Flattr. - W Szwecji mamy takie powiedzenie "wiele małych strumyków tworzy wielką rzekę" - mówi współzałożyciel i były rzecznik prasowy głośnego serwisu The Pirate Bay (Zatoka Piratów). Przez lata był kojarzony z Zatoką, gdzie internauci mogli znaleźć adresy do muzyki, filmów czy gier. I ściągać je bezpłatnie.

Sunde, który z serwisem rozstał się w 2009 roku (wisi nad nim nieprawomocny wyrok roku więzienia i 3,6 mln dol. kary), forsuje teraz zgoła inny pomysł - płatności społecznościowe.

Zarejestrowani w systemie Flattr internauci mogą wspierać twórców - muzyków, blogerów, kogokolwiek, kto coś tworzy. Jak? Klikając w specjalne ikonki na ich stronach.

- Chciałem, by można było jednym kliknięciem płacić za różnego rodzaju treści: muzykę, wpis w blogu itp. I by system uwzględniał, że ludzie mają różne możliwości finansowe - mówi Sunde.

Dlatego Flattr nie ma stałej opłaty za kliknięcie. System działa tak: internauci wpłacają miesięczny abonament, minimum 2 euro. Jeśli chcą wesprzeć finansowo np. zespół czy blogera, klikają w ikonkę Flattr na jego stronie.

Ile pieniędzy popłynie do takiego twórcy? Zależy, gdzie klikał internauta - jeśli w danym miesiącu wpłaci 2 euro i kliknie tylko raz, to cały abonament pójdzie do właściciela tej jednej strony. Jeśli kliknie więcej razy, jego dwa euro dzielone są proporcjonalnie. Flattr zabiera dla siebie 10-proc. prowizję.

Nisza? Nie w wizji Sunde. - Do końca przyszłego roku liczymy przynajmniej na milion użytkowników - mówi "Gazecie" pomysłodawca Flattr. System oficjalnie ruszył pod koniec sierpnia. Po dwóch miesiącach ma ponad 46 tys. zarejestrowanych użytkowników, którzy wpłacili ponad 114 tys. euro. Jak mówi Sunde, około stu użytkowników pochodzi z Polski. Liczy na to, że ta liczba znacznie wzrośnie, gdy Flattr wprowadzi lokalne wersje systemu.

Ikonki Flattr pojawiły się nie tylko w mniejszych serwisach czy blogach, do systemu podłączyli się też dwaj niemieccy wydawcy - Freitag.de oraz Taz.de.

Ale Flattr nie jest jedynym graczem, który liczy na to, że płatności społecznościowe rozwiną się w duży rynek.

- Płatności społecznościowe dopiero raczkują, dziś użytkowników liczymy w tysiącach. Ale gdy pozyskamy do współpracy jedną dużą, prestiżową witrynę, krajobraz momentalnie się zmieni - opowiada "Gazecie" Cynthia Typaldos, założycielka systemu Kachingle. Typaldos dodaje, że prowadzą rozmowy z właścicielami kilku takich witryn, choć szczegółów nie zdradza.

Kachingle działa podobnie jak Flattr. Minimalny abonament to 5 dol., różnica jest taka, że nie trzeba klikać. Po rejestracji Kachingle instaluje na komputerze użytkownika plik, który zlicza wizyty na stronach. I potem - proporcjonalnie - abonament dzieli na porcje. Liczy się wyłącznie liczba wizyt, a nie czas spędzony na stronie czy liczba odsłon. Kachingle pobiera 15-proc. prowizję, w tym pokrywa opłaty pobierane przez PayPal.

- Biorąc pod uwagę kiepskie wyniki po wprowadzeniu opłat w sieci za "The London Times", wpływ piratów na branżę muzyczną i filmową oraz obawy wydawców prasowych o przyszłość, obstawiam, że 2011 r. będzie punktem zwrotnym w rozwoju rynku. A duże serwisy zaczną eksperymentować ze społecznościowymi płatnościami - przekonuje Typaldos.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów