Według niego mamy najdroższy system emerytalny na świecie, na który nie stać krajów bogatszych od nas. - Najbardziej chwalą nasz system ci, którzy nie zamierzają go wprowadzić lub którzy się z niego wycofują - przekonywał, podając jako przykład rząd węgierski, który zamierza zawiesić wpłaty do funduszy emerytalnych.
Rząd nie podjął jeszcze decyzji o likwidacji lub zawieszeniu składek do otwartych funduszy emerytalnych. Urzędnik wysokiej rangi stwierdził, że postawienie tego problemu wywoła reakcję powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE), które OFE zarządzają. - Nie chcemy awantury, zwłaszcza przed wyborami. Dlatego będziemy przekonywać, że -konieczne jest ograniczenie wpłat do OFE.
-Sprawę reformy OFE pilotuje w rządzie Michał Boni, zwolennik utrzymania (z -pewnymi modyfikacjami) obecnego systemu emerytalnego. Przeciwnikami są minister finansów Jacek Rostowski i minister pracy Jolanta Fedak, a także szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan -Krzysztof Bielecki.
Wpłaty z budżetu do OFE są przyczyną wysokiego deficytu budżetowego i narastania długu. - Bez ograniczenia wpłat do OFE możemy zapomnieć o zrównoważeniu budżetu - mówił urzędnik. Według niego wstępne założenia reformy emerytalnej z 1999 roku się nie potwierdziły.
Twórcy reformy przewidywali, że po roku 2030 koszty reformy zaczną się zwracać, gdyż ZUS będzie potrzebował coraz mniej pieniędzy na pokrycie deficytu spowodowanego przekazywaniem pieniędzy do OFE. Ale - jak twierdzi nasz rozmówca - dziś już wiemy, że ten system nigdy się nie zbilansuje.
Według naszego rozmówcy rząd rozważy kilka sposobów ograniczenia wpłat do OFE. Jednym z nich może być wprowadzenie zapisu dającego możliwość pozostania w systemie ZUS (lub powrotu do niego) wszystkim, którzy mają takie życzenie. Powołując się na badania opinii publicznej, przekonuje, że w takiej sytuacji 90?proc. osób wybierze ZUS.
- Na dłuższą metę najlepszy byłby system zapewniający wszystkim minimalne emerytury i zachęcający do dodatkowych indywidualnych programów emerytalnych - mówił nasz rozmówca z rządu.
- Moje propozycje idą dalej. Trzeba pozwolić ludziom na wychodzenie z OFE i zarazem obniżyć składkę do funduszy - mówi "Gazecie" Fedak. Zastrzega, że jest gotowa do kompromisu w tej sprawie.
- To strachy na Lachy, żadnej rewolucji nie będzie - przekonuje osoba związana z Bonim. Przypomina, że gotowe są już założenia do nowelizacji ustawy o OFE. Trwają też prace nad samą ustawą.
Jej zdaniem propozycje przygotowane przez zespół Boniego -zostały bardzo dobrze ocenione w konsultacjach społecznych w przeciwieństwie do pomysłów Ministerstwa Pracy. - Jestem przekonana, że premier nie dopuści do demontażu reformy emerytalnej - dodaje.