Notowana na giełdzie Platforma Mediowa Point Group kupiła "Wprost" od rodziny Królów w grudniu zeszłego roku, płacąc 8,1 mln zł. Rynek zareagował na tę wiadomość sceptycyzmem. Pojawiały się wątpliwości co do tego, czy firma będzie w stanie utrzymać na rynku tytuł, który był już na równi pochyłej. Od czerwca nowy wydawca powierzył kierowanie pismem Tomaszowi Lisowi, który wrócił do dawnego logo i przyciągnął nowych autorów, np. Piotra Najsztuba, Magdę Gessler czy Grzegorza Markowskiego. Jeden ze sztandarowych tytułów IV RP przesunął się bliżej środka sceny politycznej.
Pomimo spadających wydatków na reklamę prasową tygodnik należący do Platformy Mediowej Point Group chce zamknąć ten rok na plusie. Spółka nie ujawnia prognozy zysku netto, ale zysk brutto ma wynieść 5,5 mln zł przy przychodach na poziomie 35,6 mln zł. W zeszłym roku przy podobnych przychodach strata brutto sięgnęła 9,6 mln zł.
Sprzedaż "Wprost" wzrosła do 110,6 tys. egzemplarzy w sierpniu tego roku wobec 77,9 tys. egzemplarzy w maju (dane ZKDP, rozpowszechnianie płatne razem). - Udało nam się przyciągnąć do tygodnika dawnych czytelników. Teraz czeka na nas trudniejsza praca, czyli pozyskanie nowych - komentuje Michał Lisiecki, prezes Point Group, i zapowiada zwiększenie wydatków na promocję z tegorocznych 6,26 mln zł do 15,1 mln zł w przyszłym roku.
Reklamowe wpływy "Wprost" mają wzrosnąć w przyszłym roku aż o 18 proc., do 41,2 mln zł. Ten gwałtowny wzrost na rynku tygodników notującym dwucyfrowe spadki przychodów wydawca tłumaczy fatalnym stanem firmy w momencie przejęcia. Zatem prognozowany na przyszły rok wzrost będzie de facto odrabianiem tegorocznych strat. Przedstawiciele Point Group zdradzają, że I kwartał tego roku został praktycznie stracony, normalna sprzedaż reklam w tytule ruszyła dopiero wiosną.
Prezes Point Group nie zdradza, na jakim etapie są jego negocjacje z rodziną Małgorzaty Cimoszewicz-Harlan, które rozpoczął tuż po zakupie "Wprost". Pozwała ona pismo do sądu w Chicago, a ten uznał, że wydawca ma zapłacić 5 mln dol. zadośćuczynienia za to, że w 2005 r. "Wprost" zarzucił jej rodzinie nadużycia finansowe w związku z zakupem za pośrednictwem ojca - Włodzimierza Cimoszewicza - akcji PKN Orlen. - Obowiązuje mnie klauzula poufności. Ale mogę powiedzieć, że ten proces nie stanowi dla nas istotnego ryzyka - mówi Lisiecki.