O tym, że niemiecki Allianz wystawił na sprzedaż swój bankowy biznes w Polsce, wiadomo było już od lata tego roku. Niemcy uznali, że nie ma sensu dalej brnąć w straty, skoro od 2008 r. nie udało się osiągnąć tu sukcesu. Tylko w zeszłym roku Allianz Bank miał 126 mln zł strat, a kwota zainwestowana przez niemieckiego ubezpieczyciela w jego rozwój przekroczyła 500 mln zł.
Tych pieniędzy Allianz już nie odzyska. Getin Holding podał w komunikacie, że gdyby do sprzedaży doszło dziś, to cena transakcji wyniosłaby ok. 140 mln zł. Jednak ile wyniesie naprawdę - nie wiadomo, bo jest uzależniona od faktycznej daty zawarcia umowy. Firmy czekają jeszcze na zgodę na transakcję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisji Nadzoru Finansowego.
Analitycy już dziś są przekonani, że Allianz Bank jest sprzedawany tanio. - Cena jest bardzo niska, ale pamiętajmy, że Allianz Bank ma niewielkie aktywa i przynosi straty - powiedział serwisowi Wyborcza.biz Piotr Palenik, analityk ING Securities.- Prawdopodobnie Allianz Bank przynosił straty dłużej, niż zakładał biznesplan. Wzrost rynku bankowego ukształtował się znacznie poniżej oczekiwań, a właściciel nie widział ścieżki szybkiego dojścia do rentowności - dodaje Michał Sobolewski, analityk domu maklerskiego IDM.
Rzeczywiście, Allianz Bank nie stał się rynkowym gigantem. W ciągu niespełna dwóch lat działalności na polskim rynku zbudował sieć 56 placówek i pozyskał raptem ok. 73 tys. klientów. Zasłynął głównie spektakularnymi akcjami promocyjnymi, jak np. płacenie klientom po 500 zł za polecanie banku. Nie pomogły reklamy z nagą Patrycją - doradcą klienta, która zachęcała do korzystania z usług banku, siedząc w wannie, choć była to jedna z najbardziej dowcipnych reklam bankowych w ostatnich latach.
Mimo to Allianz Bank rynku nie podbił. Marnym usprawiedliwieniem jest to, że bank startował u progu kryzysu finansowego, bo w tym samym czasie inny debiutant - Alior Bank - pozyskał ponad 600 tys. klientów i już wyszedł na plus. Kluczowym błędem Allianza było przekonanie, że da się oprzeć biznes bankowy na klientach, którzy kupili w Allianzu ubezpieczenie i na agentach, którzy będą polecali klientom bank jako kolejną usługę Allianza.
To, że wyścig do Allianz Banku wygrała akurat grupa finansowa Leszka Czarneckiego, może być pewnym zaskoczeniem, gdyż wcześniej w prasie finansowej pojawiały się informacje, że zaawansowane negocjacje z Niemcami prowadzą właściciele Aliora. Dla grupy Getin Holding przejęcie Allianz Banku nie będzie oznaczało skokowego wzrostu, bowiem już dziś sam Getin Bank (nie licząc innych marek - Noble Banku i Open Finance) obsługuje 1,3 mln klientów.
Allianz zapewne odda bank bez większego żalu, bo dla jego pozycji na polskim rynku kluczowy jest biznes ubezpieczeniowy (w pierwszym półroczu zarobił ponad 100 mln zł), a także fundusze inwestycyjne (23 tys. klientów trzyma w nich 1,5 mld zł) i fundusz emerytalny, który w połowie tego roku miał 441 tys. klientów i gromadził 5,5 mld zł aktywów.
Getin zapewnił w komunikacie, że przejęcie Allianz Banku nie odbije się na klientach banku. Obsługa zarówno w placówkach banku, jak i przez infolinię oraz internet będzie się odbywała tak samo jak do tej pory (choć oddziały zapewne zmienią logo). Wszystkie umowy kredytowe zawarte z Allianz Bankiem są ważne na dotychczasowych warunkach, tak samo jak karty kredytowe. Nie zmienią się również tabele opłat i prowizji.
Zdaniem analityków to, co Allianz ma najcenniejszego, to nie klienci, ale sieć 56 dobrze wyposażonych placówek, położonych często w atrakcyjnych punktach. - Getin ma duże pole manewru. Może w nich stworzyć oddziały banku albo sieć doradztwa podatkowego Tax Care lub finansowego Open Finance - mówi jeden z maklerów chcący zachować anonimowość.
Sprzedaż Allianz Banku to zapewne nieostatnia transakcja tego typu na polskim rynku bankowym. Kilka miesięcy temu hiszpański Santander wygrał wyścig do przejęcia z rąk Irlandczyków BZ WBK. Już wiadomo, że na sprzedaż wystawiony został również Polbank, którego właścicielem jest grecka grupa finansowa. Z doniesień prasy finansowej wynika, że zainteresowani przejęciem Polbanku są włoska Intesa Sanpaulo, francuski BNP Paribas oraz austriacki Raiffeisen, ale to będzie dużo większa transakcja niż przejęcie Allianz Banku, bo Polbank ma 300 oddziałów i aż 800 tys. klientów, czyli dziesięć razy więcej niż bank przejmowany przez grupę Getin.