- Delegacja liczy kilkanaście osób. To biznesmeni z miasta Tianjin liczącego ok. 20 milionów mieszkańców. Na ich czele stoi Wang Yuying, prezes organizacji przedsiębiorców. Do Łodzi przyjechali na zaproszenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Chcą w Polsce zbudować park technologiczny.
Chińczycy są w Łodzi mile widziani. Zaraz po przyjeździe uroczystą kolację na ich cześć wydały władze miasta. Następnego dnia gości podjął marszałek, a po regionie obwoził prezes ŁSSE. Wiadomo, że Chińczyków interesuje duża działka - nawet sto hektarów, najchętniej w samym mieście.
Po co Azjatom inwestycje w Polsce? Bo produkując w naszym kraju, bez barier celnych wchodzą ze swymi produktami na rynek Unii Europejskiej.
A czy nam to się opłaca? Marek Cieślak, prezes ŁSSE, mówi o wielu nowych miejscach pracy. Liczy też na współpracę Chińczyków z łódzkimi przedsiębiorcami. - Może dojdzie do partnerstwa firm farmaceutycznych - zastanawia się. - W naszym regionie ta branża się rozwija. A w delegacji jest Zhang Jian, prezes Tianjin Zhongxin Pharmaceutical Group, jednego z największych koncernów farmaceutycznych w Chinach zatrudniającego ponad sto tysięcy ludzi. Firma jest notowana na giełdach w Szanghaju i Singapurze, ma przychody rzędu 2,1 mld juanów, czyli prawie miliard złotych rocznie. Są też przedstawiciele przemysłu odzieżowego, stalowego, jest szef chińskiego instytutu nowych technologii.
Chińczyków bardzo interesowało, czy będą mogli skorzystać z funduszy unijnych. Nie bezpośrednio, ale chcą, by do kupionych przez nich terenów za unijne pieniądze doprowadzić dobrą drogę, prąd i wodę.
W parku technologicznym może pracować kilka tysięcy osób. - Czy przywieziemy swoich ludzi? Nie. To będą Polacy! - mówi Wang Yuying.
Goście poprosili już o raporty dotyczące płacy minimalnej w Polsce i średniej w regionie. Nie ukrywają, że szukać będą tanich pracowników. Wang Yuying: - Poznajemy wasze realia, wiemy, ile musimy zaoferować, by mieć chętnych.
Oprócz spotkań w Łodzi Chińczycy gościli w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Pytali o pomoc publiczną. Czy ją dostaną, jeszcze nie wiadomo. Agencja nie kryje jednak, że chińskie inwestycje są dziś dla Polski cenne. - Chiny mają wielkie zasoby finansowe, a spółki, które do nas przyjeżdżają, mają wsparcie chińskiego rządu. To on kilka lat temu opracował politykę "go global", zgodnie z którą chińskie firmy powinny inwestować w świecie. Polskę traktują poważnie i długoterminowo, to u nas tworzyć będą przyczółek przedsiębiorstw sprzedających produkty w Europie - mówi Bartosz Komasa, kierownik sekcji dalekowschodniej w PAIiIZ.
O samych spółkach mówi: - Potężne konsorcja i grupy kapitałowe z dużymi funduszami i nowymi technologiami.
Wśród korzyści dla Polski wymienia nowe miejsca pracy, płacone w naszym kraju podatki i wielki wpompowany kapitał pochodzący choćby ze sprzedaży ziemi.
Z deklaracji, które wpłynęły do PAIiIZ tylko w tym roku, wynika, że Chińczycy chcą zainwestować w Polsce nawet 500 mln euro. Taki kapitał mógłby napłynąć do Polski w ciągu mniej więcej dwóch lat. Byłyby to przedsiębiorstwa głównie z branży maszynowej, samochodowej, elektroniki i AGD.