Inspektorzy Unii Europejskiej zagrozili wstrzymaniem 145 mln euro funduszy, jeśli władze kraju nie poradzą sobie z problemem śmieciowym w stolicy regionu Kampania.
Fot. SALVATORE LAPORTA BL
Ulice zawalone tonami śmieci, Neapol, styczeń 2008
Na ulicach trzeciego największego miasta Włoch i miejscowości całej prowincji leży już 10 tys. ton niewywiezionych śmieci, a co godzinę przybywa kolejne 50 ton. Hałdy śmieci znajdują się nawet w centrum Neapolu, przed szpitalami i szkołami. Powód? Zabrakło na nie miejsca na niemal wszystkich okolicznych wysypiskach.
Jest to sytuacja nie do przyjęcia dla inspektorów Unii Europejskiej. Stąd groźba wstrzymania funduszy aż do czasu rozwiązania problemu.
Dwa lata temu Neapol przeżył już jeden "kryzys śmieciowy".
- Od tego czasu sytuacja nie uległa większej zmianie. Śmieci są na ulicach i wciąż nie ma planu selektywnej zbiórki i unieszkodliwiania odpadów - zaznacza Pia Bucella, szef zespołu inspektorów Unii Europejskiej.
O tym, że kryzys narasta, świadczą codzienne relacje telewizyjne, w których widać, jak mieszkańcy Neapolu przemykają ulicami, zasłaniając twarze i chroniąc się tym samym przed odorem. - Jesteśmy gotowi odblokować fundusze przeznaczone na walkę ze śmieciami, ale dopiero wtedy, gdy Rzym przyjmie długofalowe plany walki z problemem i zacznie wprowadzać je w życie - zaznacza Bucella.
Problem śmieciowy to wynik lat politycznej nieudolności, korupcji i wpływu lokalnej mafii - camorry.
W czwartek rząd zobowiązał się do przeznaczenia 150 mln euro na walkę z problemem i zapowiedział, że przyspieszy budowę spalarni w regionie Kampanii.