Dziś Trybunał Konstytucyjny zdecyduje, czy emerytury pomostowe są zgodne z konstytucją.
Wnioskodawca - OPZZ - ma zastrzeżenia do tego, że prawo do emerytury pomostowej mają osoby pracujące w trudnych warunkach, ale tylko te, które przynajmniej jeden dzień przepracowały przed 1999 r. Ktoś, kto zatrudnił się 1 stycznia 1999 r., pomostówki nie dostanie. - To niesprawiedliwe - mówią związkowcy.
Jaki będzie dziś wyrok Trybunału? - Wierzę w mądrość sędziów - mówi prof. Danuta Koradecka z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy z Warszawy, która pomagała rządowi przy opracowaniu pomostówek.
Pomostówki były w Trybunale Konstytucyjnym już w marcu tego roku. Sąd odrzucił wówczas wniosek posłów PiS. Był on bardzo podobny do wniosku OPZZ.
Pomostówki rząd Donalda Tuska wprowadził w styczniu ubiegłego roku jako osłodę w zamian za likwidację wcześniejszych emerytur.
Zostały tak skonstruowane, aby zniechęcać potencjalnych emerytów do odejścia wcześniej z pracy.
I to się udało. W tym roku pomostówkę dostała zaledwie co druga osoba składająca wniosek. Na 2089 chętnych przyznano ją tylko 1139 osobom. ZUS odmawia wypłaty, gdy np. wnioskodawca nie ma odpowiednich dokumentów potwierdzających staż pracy.
Pomostówki są też niższe niż wcześniejsze emerytury, na których emeryt dostawał takie świadczenie, jakby osiągnął wiek emerytalny (65 lat dla mężczyzn i 60 dla kobiet).
O ile niższe? To zależy od tego, kiedy pomostowy emeryt zakończy pracę. Jeśli zrobi to w ciągu najbliższych dwóch-czterech lat, straci niewiele (państwo częściowo dopłaci do emerytury - dziś średnia pomostówka to 2,2 tys. zł).
Jeśli jednak zrobi to za 15-20 lat - świadczenie może być nawet o połowę mniejsze w porównaniu z emeryturami wypłacanymi obecnie (wtedy już dopłat nie będzie, świadczenia będą w całości uzależnione od wpłaconych składek).
Emeryci nie mogą też dorabiać w swoim zawodzie. Hutnik nie może więc - choćby na pół etatu - pracować w hucie, ale nikt nie zakaże mu sprzedawania pomidorów w osiedlowym warzywniaku.
- Udało się zwiększyć aktywność Polaków bez podwyższania wieku emerytalnego. Taki właśnie był cel reformy - cieszy się prof. Koradecka.
A Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan przypomina, że w nowym systemie, pracując do 65 lat, można podwyższyć emeryturę aż o 40 proc.