- Nie wykluczam, że kraje strefy euro będą musiały zwiększyć swój wkład w fundusz stabilizacyjny - powiedział szef niemieckiego banku centralnego Axel Weber. To efekt obaw o to, czy już wkrótce do grona krajów potrzebujących pomocy nie dołączy Hiszpania
- 750 mld euro to odpowiedni kapitał, by uspokoić rynki finansowe. Jeśli nie, kraje będą musiały zwiększyć swój wkład. Atak na strefę euro nie ma szans - powiedział Weber w Paryżu. Stworzony w maju Europejski Mechanizm Stabilizacyjny o wartości 750 mld euro (500 mld to zrzutka członków strefy euro, 250 mld - pożyczka z MFW) ma pomagać krajom euro zagrożonym niewypłacalnością.
Oprocentowanie obligacji Hiszpanii osiągnęło w środę rekordowy poziom, a eksperci wskazują, że już wkrótce ten kraj może wystąpić do UE z prośbą o pomoc. Hiszpania to czwarta największa gospodarka strefy euro, prawie dwa razy większa niż Irlandia, Grecja i także poważnie zagrożona kryzysem Portugalia razem wzięte.
Eksperci sceptycznie potraktowali słowa Webera. - Ciężko będzie zmusić rządy do zwiększenia składki do funduszu, ponieważ na pewno spotkają się z wielkim społecznym oporem - czytamy w komentarzu Commerzbanku. Z wyliczeń "Wall Street Journal" wynika, że Portugalia może potrzebować 51,5 mld euro, a Hiszpania do 350 mld. Razem z planowaną pomocą dla Irlandii w kwocie 80-90 mld euro wartość programu tylko dla tych trzech krajów może być bliska pół biliona euro.