Wcześniejsze pomysły uwłaszczeniowe PiS to pikuś w porównaniu z tymi, które forsują w Sejmie posłowie PO, z Lidią Staroń na czele. Ich projekt ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który Sejm postanowił w piątek skierować do dalszej obróbki w komisji, w praktyce może doprowadzić wiele z nich do zagłady.
- Tylko na warszawskim Ursynowie w krótkim czasie w miejsce spółdzielni może powstać nawet 600 wspólnot mieszkaniowych - mówi dyrektor Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP Ryszard Jajszczyk. I ostrzega, że w tzw. spółdzielniach osiedlowych grozi to niewyobrażalną anarchią.
Oczywiście autorzy projektu są innego zdania. Przekonują, że spółdzielczość mieszkaniowa jest siedliskiem patologii. Obecna ustawa umożliwia mieszkańcom spółdzielni wyrwanie się spod ich kurateli, ale wymaga to olbrzymiej determinacji. Wspólnota powstaje automatycznie z chwilą, gdy wszyscy (lub w budynkach stanowiących nieruchomość) uzyskają pełną własność (przekształcą lokatorskie bądź własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu w prawo odrębnej własności). Sęk w tym, że spółdzielcy niezbyt się do tego palą. Związek Rewizyjny podaje, że przeszło 2,1 mln spółdzielców zadowala się spółdzielczą własnością. Dlaczego? Prawdopodobnie wielu nie widzi sensu wydawania pieniędzy na notariusza, skoro zarówno spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, jak i prawo odrębnej własności są tak samo zbywalne, czyli że można je sprzedać, zamienić, podarować dzieciom.
Projekt PO zakłada, że akt notarialny już nie będzie potrzebny. Wystarczy, że zarząd lub walne zgromadzenie spółdzielni wydadzą uchwałę określająca przedmiot odrębnej własności poszczególnych lokali w danej
nieruchomości. Jedyną formalnością będzie wtedy założenie księgi wieczystej, do której sąd wpisze nazwisko nowego właściciela.
Utworzenie wspólnoty będzie łatwiejsze, bo do podjęcia decyzji miałoby wystarczyć poparcie większość właścicieli, obliczane według wielkości udziałów w części wspólnej nieruchomości. Dodajmy, że wspólnota ma prawo wybrać sobie do zarządzania kogoś innego, np. prywatną spółkę.
Uwaga! Blisko 200 tys. rodzin, które jeszcze nie wykupiły swoich spółdzielczych mieszkań lokatorskich, najpewniej ucieszy wiadomość, że ich lokale uzyskają status ograniczonego prawa rzeczowego. Takowe ma obecnie prawo własnościowe. Oznacza to, że także mieszkanie lokatorskie będzie można dziedziczyć lub... sprzedać na wolnym rynku! Formalnie sprzedawane będzie nie mieszkanie, ale prawo do niego. Żeby mieć pełną własność, trzeba będzie - tak jak obecnie - dopłacić nominalną kwotę kredytu umorzonego przez państwo, czyli w praktyce często zaledwie kilka czy kilkanaście złotych. Dochodzą jeszcze koszty związane z transakcją (notarialne i sądowe) - w sumie nieco ponad tysiąc złotych.
Ponadto autorzy projektu ustawy chcą też rozwiązać problem spółdzielni, które wybudowały
domy na cudzym gruncie. W ciągu 12 miesięcy uzyskają go na własność poprzez zasiedzenie, jeśli w tym czasie nie zgłosi się właściciel. Np. jeśli jest nim gmina, mogłaby oddać spółdzielni grunt w użytkowanie wieczyste. Z kolei osoba prywatna miałaby prawo do odszkodowania.
Uchwalenie tej ustawy nie jest w 100-proc. pewne, gdyż Sejm jest w tej sprawie mocno podzielony. PO może liczyć na klub PJN (
Polska Jest Najważniejsza). Jednak za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu opowiedziały się PiS, SLD i PSL. Nie trafił on wczoraj do kosza prawdopodobnie tylko dlatego, że wielu posłów z tych partii nie było w czasie głosowania. Rzecznik klubu PO Krzysztof Tyszkiewicz przyznał też, że kluczowe były głosy posłów z klubu PJN.
- Jeżeli posłowie PJN będą popierali nasze projekty, to nas bardzo cieszy. Jest to dobry prognostyk na przyszłość - stwierdził Tyszkiewicz. Z kolei wiceszef klubu PJN Paweł Poncyljusz zapewnia, że nie było żadnego porozumienia z PO w sprawie tego głosowania. Według niego obecnie mamy do czynienia z "wojną polsko-polską" w wydaniu dwóch największych partii politycznych - PO i PiS - która uniemożliwia przyjmowanie ustaw poprawiających prawo. - Nie będziemy w tej wojnie uczestniczyć. Obecnie sytuacja, niestety, wygląda tak, że jeżeli jest projekt PiS, to Platforma jest na "nie" i odwrotnie, jeśli jest projekt PO, to PiS jest na "nie". Nie tego od nas Polacy oczekują. Jeżeli jest jakikolwiek projekt poprawiający prawo, będziemy go popierać - zapowiedział Poncyljusz.
Zaznaczył, że spółdzielcy mieszkaniowi od kilku lat są na tym samym poziomie regulacji prawnych, które są - jego zdaniem - często nieskuteczne, a zostały przyjęte wspólnie przez PO i PiS w 2007 r. - Jesteśmy zainteresowani tym, żeby poprawiać prawo i pozwalać spółdzielcom odzyskać kontrolę nad spółdzielniami mieszkaniowymi - podkreślił wiceszef klubu PJN.