Andrzej Kublik: Jednym z najważniejszych celów Unii Europejskiej jest teraz stworzenie jednego wspólnego rynku energii, od Lizbony po Helsinki. Kiedy to się stanie?
Gunther Oettinger, komisarz UE ds. energii: Zrobiliśmy już kilka kroków, ale praca nie została zakończona. Chciałbym, aby w ciągu pięciu lat mojej kadencji zaczął funkcjonować wspólny rynek elektryczności i gazu. Temu mają służyć drugi i trzeci pakiet energetycznych przepisów UE. Potrzebujemy też europejskiej infrastruktury, wystarczających mocy przesyłowych, aby transportować energię i dzięki temu umożliwić konkurencję oraz zapewnić dobrą jakość energii.
Budowa wolnego rynku energii wymaga liberalizacji, zapowiadanej w trzecim pakiecie. Komisja Europejska chciała, aby w podpisanej ostatnio nowej umowie gazowej rządów Polski i Rosji te przepisy obowiązywały w tranzytowym gazociągu jamalskim. Przedstawiciele polskich władz przyznają jednak, że tak się nie stało. Na przykład - taryf za transport gazu Jamałem nie będzie ustalać niezależny zarządca. KE przegrała z Gazpromem to starcie?
- Nie, w żadnej mierze. W tej sprawie chodziło o różnice interesów ekonomicznych i politycznych między udziałowcami gazociągu. Jestem pewien, że przez ostatnie miesiące odnieśliśmy sukces doprowadzając do pogodzenia europejskich regulacji z różnych pakietów z interesami Gazpromu.
Obie strony wygrały?
- Dla nas to uczciwy, konstruktywny kompromis.
Premier Rosji Władimir Putin zaproponował ostatnio w dzienniku "Suddeutsche Zeitung", by UE i Rosja zintegrowały energetykę. Jak rozumieć takie deklaracje po sporach takich, jak z Polską o to, by gazowe porozumienie było zgodne z prawem europejskim?
- UE ma już z Rosją umowy w sprawie aut, stali, ropy naftowej. Planowany wspólny rynek elektryczności i gazu obejmie państwa sąsiadujące z UE, takie jak Norwegia, Szwajcaria, Ukraina, państwa śródziemnomorskie i Afryki Północnej. Być może także Rosję. To wizja dla naszego pokolenia.
Tworzenie takiej wspólnoty wymaga akceptacji wspólnych reguł działania. A o to trudno w relacjach z Rosją, która na przykład w zeszłym roku wycofała swój podpis z Karty Energetycznej ustalającej wspólne zasady działania w europejskiej energetyce.
- To trudne, ale możliwe. Proszę spojrzeć na wizytę prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Lizbonie. To przecież był szczyt NATO! Jeśli udaje się uzyskać porozumienia w sprawie pokoju i bezpieczeństwa, oraz w tak wielkich kwestiach jak globalna wojna z terroryzmem, to porozumienia w kwestiach energetycznych też są możliwe. I powinniśmy zmierzać do stworzenia takiej wspólnoty energetycznej, uwzględniając interesy Rosji. W najbliższych latach UE i Rosja będą się coraz bardziej zbliżać i będzie szansa na stworzenie takiej wspólnoty.
Nie da się stworzyć wolnego rynku bez dostaw energii z różnych źródeł, a to wymaga inwestycji w rozbudowę infrastruktury. Na co Komisja będzie kłaść nacisk - na budowę gazoportów czy też nowych gazociągów?
- Na jedno, i na drugie. Potrzebujemy dywersyfikacji, w sektorze elektroenergetycznym i w sektorze gazowym. Być może także wykorzystując gaz łupkowy, które niektóre państwa członkowskie mogłyby wydobywać na własne rynki. Potrzeba też więcej gazociągów, którymi można przesyłać gaz w obu kierunkach oraz magazynów gazu.
Dotąd miałem wrażenie, że gaz łupkowy nie jest zbyt dobrze widziany w Brukseli.
- Nie. Zastanawialiśmy się nad gazem łupkowym, ale nie jesteśmy jego przeciwnikami. To dodatkowe źródło dostaw gazu, którego jednak nie ma dużo. Sądzę, że w gazie łupkowym szansę ma Polska. To jest także w interesie UE, bo nie chcemy być zbyt zależni od importu.