W piątek w rosyjskim mieście Gorki odbył się kolejny w tym roku szczyt prezydentów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i Ukrainy Wiktora Janukowycza. Być może właśnie wtedy zatwierdzono ogłoszone wczoraj porozumienie, które zaczyna kolejny etap działalności słynnej ze skandali spółki RosUkrEnergo.
Firmę tę założył Gazprom oraz dwóch ukraińskich przedsiębiorców - Dmytro Firtasz i Iwan Fursin. Przez kilka lat RUE było jedną z największych firm gazowych w Europie Środkowej, mając wyłączność na dostawy gazu na Ukrainę oraz eksportując gaz do Polski, Rumunii i na Węgry. Ale z zeszłym roku po gazowej wojnie Moskwy z Kijowem premierzy Ukrainy Julia Tymoszenko i Rosji Władimir Putin postanowili wyrugować RUE z eksportu gazu do UE. Ukraiński państwowy koncern Naftohaz przejął 11 mld m sześc. gazu przechowywanego przez RUE w ukraińskich magazynach. W zamian Gazprom nie musiał w zeszłym roku zapłacić 1,7 mld dol. za tranzyt swojego gazu przez Ukrainę do Europy Zachodniej.
Transakcję tę zaskarżył Dmytro Firtasz do arbitrażu w Sztokholmie. A Gazprom w tym roku poparł jego pozew, jakby zapominając o umowach z Naftohazem.
W czerwcu arbitraż w Sztokholmie orzekł, że Naftohaz nielegalnie przejął gaz RUE i kazał go zwrócić szwajcarskiej spółce, dokładając 1,1 mld m sześc. gazu tytułem rekompensaty. W sumie chodziło o zwrot 12,1 mld m sześc. gazu - niemal tyle, ile zużywa Polska rocznie.
W zeszłym tygodniu najwyższy sąd Ukrainy zatwierdził wykonanie wyroku arbitrażu.
Porozumienie Naftohaz i Gazprom z RUE jest zagadkowe.
Naftohaz zwróci RUE 12,1 mld m sześc. gazu. A z kolei RUE spłaci 1,7 mld dol. należności wobec Naftohazu, faktycznie przejmując zobowiązania Gazpromu wobec Ukrainy. Dodatkowo RUE ma spłacić 810 mln dol. długu wobec Gazpromu. Nie jest jasne, czy te spłaty będą rozliczane gazem, a jeśli tak - to jak wycenionym. Nie wiadomo też, ile gazu pozostanie RUE po spłacie długów i czy szwajcarska spółka Gazpromu sprzeda ten surowiec na Ukrainie, czy też wyeksportuje go.
Komunikaty sugerują, że RUE właśnie gazem spłaci 1,7 mld dol. zaległych opłat za tranzyt gazu przez Ukrainę. Naftohaz i Gazprom stwierdziły, że porozumienie pozwoli zachować bilans gazu na Ukrainie i zapewni Ukrainie dość gazu na najbliższą zimę, nie zmuszając Naftohazu do zaciągania dodatkowych kredytów na import surowca.
Przeciw takim porozumieniom z Gazpromem bezskutecznie protestowała opozycja na Ukrainie. Komisja śledcza ukraińskiego parlamentu wskazywała, że to Gazprom w zeszłym roku wyszedł z inicjatywą przekazania Naftohazowi gazu RUE w zamian za zwolnienie z opłat za tranzyt. Rosyjski koncern zalegalizował także tę transakcję w serii przeprowadzonych na papierze z Naftohazem transakcji importu - eksportu gazu, należącego do RUE. Później na żądanie Gazpromu Ukraińcy wycofali z arbitrażu w Sztokholmie wszystkie dokumenty o związkach RUE z rosyjskim koncernem, co skazało Naftohaz na przegraną. W zamian za takie wybielanie Gazprom obiecywał, że nie poprze pozwu Firtasza, ale Rosjanie nie dotrzymali słowa - mówił deputowany Roman Zwaricz, który w ukraińskim parlamencie kierował komisją śledczą ds. RUE.
Ukraiński parlament dziesięć dni temu głosami rządzącej Partii Regionów postanowił zakończyć pracę komisji ds. RUE, nie przekazując jej sprawozdania prokuraturze i nie publikując go.